Cytaty opisujące Stolnika: "Nieboszczyk pan mój, Stolnik, pierwszy pan w powiecie, Bogacz i familijant" "Pan godził spory włościan lub w dobrym humorze Gościom różne ciekawe historyje prawił Albo ich powieściami i żarty się bawił," "Tak zginął pan potężny, pobożny i prawy, Który miał w domu krzesła, wstęgi i buławy,
Slides: 57 Download presentation „PAN TADEUSZ” powtórka DO DZIEŁA!!! O kim mowa? przedstawiciel rodu Sopliców, brat sędziego i ojciec Tadeusza… … ODPOWIEDŹ JACEK SOPLICA / KSIĄDZ ROBAK O kim mowa? … bohater, którego wychowywał Sędzia ODPOWIEDŹ PAN TADEUSZ O kim mowa? …wierny sługa Sopliców, dumny starzec, który jest wierny tradycji… WOŹNY PROTAZY …gość w domu Sędziego, urzędnik zajmujący się aktami notarialnymi, właściciel charta - Kusego… REJENT BOLESTA …Żyd, właściciel karczmy, świetny cymbalista… JANKIEL …daleka krewna Sopliców, opiekunka Zosi, kokietka… TELIMENA …ostatni z rodu Horeszków, kosmopolita, toczy spór o zamek… HRABIA …bogaty magnat, który zginął z rąk Jacka Soplicy… STOLNIK HORESZKO …stary klucznik, wierny sługa Horeszków… GERWAZY RĘBAJŁO …Senior rodu Dobrzyńskich, zwany przez znajomych Kurkiem na Kościele… MACIEJ DOBRZYŃSKI lub MACIEK NAD MAĆKAMI …głowa rodu Sopliców, młodszy brat Jacka… SĘDZIA SOPLICA …przyjaciel sędziego, który przyjechał, by rozsądzić spór o zamek… PODKOMORZY …wódz polowań, najlepszy gracz na rogu… WOJSKI HRECZECHA …córkę Ewy Horeszko, mieszkającą w domu Soplicy… ZOSIA Który fragment „Pana Tadeusza” przedstawia ta scena? Spowiedź Jacka Soplicy (księdza Robaka) ZADANIE DLA WSZYSTKICH GRUP – DO WYKONANIA NA KARTCE Dopasujcie określenia do podanych urzędów. Stolnik – w dawnej Polsce sprawował pieczę nad stołem królewskim, potem wysoki honorowy tytuł ziemski Podkomorzy – w dawnej Polsce wysoki urzędnik ziemski, pełnił m. in. funkcję sędziego w szlacheckich sporach granicznych Wojski - urzędnik ziemski w dawnej Polsce zajmujący się rodzinami i majątkiem szlachty w czasie pospolitego ruszenia, pełniący też obowiązki sędziego w zastępstwie starosty Woźny – niższy urzędnik sądowy zajmujący się dawniej ogłaszaniem dekretów sądowych, wręczania pozwów i zeznawania relacji Rejent – dawne określenie notariusza, sekretarza kancelarii, urzędnik zajmujący się pisaniem pism, dokumentów Asesor – urzędnik sądowy, doradca sędziego, zwany czasem „przysądnikiem” lub „komisarzem” Odgadnijcie zakodowaną informację. Kogo dotyczy? Inicjały J S Jacek Soplica WYJAŚNIJCIE: jakie relacje łączyły: EWĘ i ZOSIĘ? MATKA I CÓRKA WYJAŚNIJCIE: jakie relacje łączyły: TADEUSZA i KSIĘDZA ROBAKA? OJCIEC I SYN WYJAŚNIJCIE: jakie relacje łączyły: EWĘ i STOLNIKA? CÓRKA I OJCIEC WYJAŚNIJCIE: jakie relacje łączyły: SĘDZIEGO i KSIĘDZA ROBAKA? BYLI BRAĆMI O KIM MOWA? „Weszła nowa osoba, przystojna i młoda; [. . . ] Kibić miała wysmukłą, kształtną, pierś powabną, Suknię materyjalną, różową, jedwabną, Gors wycięty, kołnierzyk z koronek, [. . . ]”. TELIMENA O KIM MOWA? „Niewdzięczny! Szukałeś wzroku mego, teraz go unikasz, Szukałeś rozmów ze mną, dziś uszy zamykasz, Jakby w słowach, we wzorku mym była trucizna! Dobrze mi tak, wiedziałam kto jesteś! – mężczyzna![…]” O TADEUSZU O KIM MOWA? „Stała młoda dziewczyna – Białe jej ubranie Wysmukłą postać tylko aż do piersi kryje, Odsłaniając ramiona i łabędzią szyję. [. . . ]” O ZOSI KTO MÓWI? „Niewdzięczny! Szukałeś wzroku mego, teraz go unikasz, Szukałeś rozmów ze mną, dziś uszy zamykasz, Jakby w słowach, we wzorku mym była trucizna! Dobrze mi tak, wiedziałam kto jesteś! – mężczyzna![…]” TELIMENA KTO MÓWI? „[…] już mię nie zatrwożą Gniewy ludzkie, bo jestem już pod ręką Bożą; Zaklinam cię na imię Tego, co świat zbawił […] I to, co mam powiedzieć, cierpliwie wysłuchał”. KSIĄDZ ROBAK PYTANIE Co to jest „czarna polewka”, czego jest symbolem i z jakim bohaterem lektury się łączy? „czarna polewka” – zupa z krwi zwierzęcej, najczęściej z kaczki, oznacza tyle co: odrzucenie czyichś oświadczyn; w utworze związana z postacią Jacka Soplicy Który fragment „Pana Tadeusza” przedstawia ta scena? POLOWANIE

Rodzaje zwyczajów i obyczajów szlacheckich opisanych w "Panu Tadeuszu" Siadanie do stołu według starszeństwa i klasy Uroczysty obrzęd zaślubin Roz

Jesteś w:Ostatni dzwonek -> Pan Tadeusz W dziele występują obok siebie dwie formy narracyjne. W Inwokacji, niektórych fragmentach utworu, zakończeniu i Epilogu ujawnia się narrator, będący podmiotem lirycznym, który wypowiada się w pierwszej osobie liczby pojedynczej. Podmiot liryczny w początkowych wersach ujawnia swoje odczucia, mówi o osobistej tęsknocie za ojczyzną, ujawnia swój stosunek do świata przedstawionego. Są to bezpośrednie wynurzenia „ja” lirycznego. Podmiot liryczny można utożsamić z poetą. Wynika to z zastosowania zwrotu „Litwo! Ojczyzno moja!” oraz opisaniu autentycznego zdarzenia. Mały Mickiewicz zachorował i został ofiarowany pod opiekę Matki Boskiej, dzięki czemu odzyskał zdrowie: „jak mnie dziecko do zdrowia powróciłaś cudem, (gdy od płaczącej matki pod Twoją opiekę Ofiarowany, martwą podniosłem powiekę I zaraz mogłem pieszo do twych świątyń progu Iść za wrócone życie podziękować Bogu)” [Ks. I, 8-12]. Jednocześnie podmiot liryczny utożsamia się z rodakami, pozostającymi w rozproszeniu po Europie i bez ojczyzny i mówi: „Tak nas powrócisz cudem na Ojczyzny łono” [Ks. I, 13]. To utożsamienie z emigrantami widoczne jest również w Epilogu, nacechowanym refleksjami, dotyczącymi życia na obczyźnie i coraz większym podziałem emigracji, które poeta kontrastuje z idylliczną wizją świata poematu. Również i tu ujawnia się podmiot liryczny w pierwszej osobie liczby pojedynczej: „O gdybym kiedy dożył tej pociechy, Żeby te księgi zbłądziły pod strzechy” [Epilog, 107-108] W dalszych Księgach Pana Tadeusza pojawia się narrator wszechobecny, wtopiony w społeczeństwo, o którym opowiada, i zarazem obiektywny. Jest on obserwatorem, który ze szczegółami oddaje wierność zachodzących wydarzeń, piewcą piękna natury, pozostaje jednak na zewnątrz świata przedstawionego. Czasem rolę narratora przejmują sami bohaterowie, co szczególnie widoczne jest w gawędziarskich opowieściach stara się przybliżyć portrety psychologiczne bohaterów, opowiadając o ich działaniach, lecz emocje postaci czytelnik poznaje dzięki zastosowaniu „mowy pozornie zależnej”, czyli przytaczania słów bohaterów. Dzięki temu świat przedstawiony w utworze to nie tylko obiektywna relacja wszechobecnego narratora, ale także subiektywne odczucia uczestników opisywanej historii. Jednoczesne ujawnienie się narratora wszechobecnego i podmiotu lirycznego, następuje w końcowych wersach Pana Tadeusza: „I ja tam z gośćmi byłem, miód i wino piłem, A com widział i słyszał, w księgi umieściłem” [Ks. XII, 862-863]Szybki test:W dalszych Księgach „Pana Tadeusza” pojawia się narrator:a) wszechobecnyb) wszystkie odpowiedzi są poprawnec) obiektywnyd) wtopiony w społeczeństwoRozwiązanieEmocje postaci czytelnik poznaje dzięki:a) dystansowi narratorab) obiektywnemu opisowic) zastosowaniu mowy pozornie zależnejd) występowaniu podmiotu lirycznegoRozwiązanieW „Inwokacji”, niektórych fragmentach utworu, zakończeniu i „Epilogu„ ujawnia się narrator:a) będący podmiotem lirycznymb) wypowiadający się w trzeciej osobie liczby pojedynczejc) wszechwiedzącyd) utożsamiający się z bohateramiRozwiązanie Zobacz inne artykuły:Partner serwisu: kontakt | polityka cookies
Opis przyrody fragmenty pan tadeusz. Mickiewicz, Pan Tadeusz, Księga IV, wersy 69-80) Temat: Mickiewicz jako piewca dziwnych uroków zwyczajności. Przedstaw analizę i interpretację wybranego fragmentu opisu przyrody z „Pana Tadeusza". Adam Mickiewicz zawarł w „Panu Tadeuszu" liczne opisy przyrody. Uczniowie często pomijają je przy
Najlepsze cytaty z TischneraCytaty TischnerKliknij w wybrany cytat, aby go skopiowaćNajlepsze cytaty z TischneraPrzygotowałam dla Was duża kolekcję najlepszych cytatów z Tischnera. Poniżej znajdziecie najlepsze sentencje, które są czasami pozytywne a czasami smutne. Znajdziecie też piękne aforyzmy, inspirujące hasła oraz motywujące złote się nimi ze swoimi TischnerKliknij w wybrany cytat, aby go skopiować“Maska to wygląd człowieka przez okno kryjówki.”“Kiedyś miłość bliźniego wyrażała się w poleceniu: nie będziesz zabijał nieprzyjaciół. A teraz do tego przykazanie doszło nowe: będziesz rozumiał nieprzyjaciół.”“Nie jesteśmy bezgranicznie wolni. Jesteśmy wolni wobec dobra i zła i z tego robimy rachunek. Wszelkie zło oznacza chorobę wolności.”“Powiem krótko. Są trzy podstawowe wartości chrześcijaństwa: wolność, godność osoby i wyrzeczenie się przemocy w rozstrzyganiu sporów. Trzy te wartości znajdują się u fundamentów nowożytnej demokracji – demokracji jak takiej, bez dodatkowych określeń. Fundament demokracji jest już chrześcijański.”“Człowiek, którego rozum szuka wiary i którego wiara szuka rozumu – myśli religijnie. Poprzez jego myślenie przejawia się jego wiara i poprzez jego wiarę przejawia się jego myślenie. Między wiarą a myśleniem nie ma przepaści nie do przebycia. Nie ma też dążenia, by jedno zniszczyć przez drugie. Myślenie religijne wyrasta z uznania praw religii i praw rozumu. Uznając prawa rozumu, wiara staje się myśleniem, uznając prawa wiary, rozum ma prawa w jej naturze.”“Są trzy prawdy: świento prawda, tys prawda i gówno prawda.”“Nie postrzegam wiary jako stanu raz na zawsze zamrożonego, lecz widzę ją jako ogromną rzekę miotaną konfliktami i napięciami, która raz się burzy, raz płynie spokojnie.”“Cym co prowdziwse, tym urodziwse!“Ewangeliczne budowanie nadziei nie na tym polega, żeby odsłonić przed człowiekiem nieznaną przyszłość, ale na tym, by pokazać człowiekowi tego, w kim może złożyć swe nadzieje.”“Bo czymże jest miłość? Miłość jest najpierw odkryciem. Ten kto kocha, odkrywa ludzkie TY drugiego człowieka. Odkrywa, że ty jesteś TY. Co to znaczy? To znaczy, że drugiego takiego jak ty nie ma na całym świecie, że ty jesteś jedyny, jesteś inny. Ani przedtem, ani potem takiego nie było.”“Każdy z nas ma tylko jeden grzech, który raz się przejawia tak, a raz inaczej. Każdy ma własnego diabła. Ten grzech jest tak indywidualny, jak sam grzesznik.”“Jedną z najbardziej bolesnych form zdrady jest skazanie człowieka pracy na pracę bez sensu.”“W chwili stworzenia człowieka Bóg ograniczył swoją własną wolność.”“Losem człowieka jest: dać się pokonać nadziei. Ginie ten, kto przestaje jej ulegać.”“Bo taka jest logika krzyża, że zawsze owoc przynosi stokrotny. Tak też powinniśmy patrzeć na nasz dzisiejszy krzyż. (…) Gdzie ludzie widzieli koniec, trzeba było zobaczyć początek.”“Błogosławieństwa są pieśnią, którą śpiewa Bóg chwaląc swoje stworzenie.”“Nadzieja musi zawsze być na miarę próby. Im większa próba, tym mocniejsza nadzieja.”“Nie ma wiary bez nadziei, a nadziei bez wiary. Jednak nadzieja nie jest wiarą, wiara nie jest nadzieją.”“Mowa ziemi jest podobna do mowy miłości – ziemia także przemawia w ciszy.”“Mniej nas interesuje obraz jutra i miejsca przy stole obfitości. Istotne jest to, “z kim” w to jutro pójdziemy.”“Jeszcze nie umiemy czytać sensu bólu miłości. Jeszcze nie poznaliśmy dogłębnie tajemnicy Dobra, które pragnie być sobą, a staje się sobą przez poświęcenia dla innego.”“Złudzenia są naszą radością i naszym cierpieniem.”“Człowiek potrzebuje wiele świateł, żeby iść przez życie, ale wszystkie te światła są odbiciem jednego światła, którym jest Bóg. Ważne jest, żeby człowiek w tym świetle i w tym Słowie żył, działał. Ważne jest to, żeby człowiek nawet w małym słowie, nawet w zwykłym słowie powitania, mógł odkryć Słowo Przedwczesne.”“Powiedz mi, człowieku, jaką prawdę w sobie nosisz, a powiem ci nie tylko kim jesteś, ale czy w ogóle jesteś.”“Wiara w fatum sprowadza na ziemię fatum. A wiara w wolność sprowadza na ziemię wolność.”“Co to znaczy, że Chrystus odkupił świat? To znaczy, że On kupił całe stworzenie dla siebie. Żeby zrozumieć los tego świata, trzeba rozumieć los Właściciela: życie – śmierć – Zmartwychwstanie.”“Nie jest wolny człowiek, który nie potrafi przyznać się do winy.”“Nikt nie jest dobrym z konieczności, z przymusu – aby być dobrym, trzeba wybrać dobro, przyswoić sobie dobro. Wolność to jednocześnie odpowiedzialność, a odpowiedzialność to zdolność do wierności. Dobro znajduje się ponad interesem.”“Jeszcze nie widziałem nikogo, kto stracił wiarę, czytając Marksa, za to widziałem wielu, którzy stracili ją przez kontakt z księżmi.”“Oderwać się od siebie… Często tak właśnie było trzeba. Ileż to razy sami dla siebie byliśmy przeszkodą i zawadą? Była w nas jakaś gnuśność i ociężałość, jakaś nieopanowana niecierpliwość albo może jakaś nieustępliwa nuda. Nudzimy siebie i zanudzamy swoją nudą innych. Jesteśmy dla siebie barierą. Trzeba więc przelecieć ponad sobą, aby znaleźć się, przed sobą – niby ci sami, a jednak inni. Kto straci siebie, ten zachowa siebie, a kto będzie chciał zachować siebie, ten straci siebie. Taka jest natura człowieczeństwa: zawsze umieć wyjść poza siebie.”“Ewangelia mówi: ty, człowieku, jesteś zrodzony z miłości. A jedyną sprawą, jaką w życiu masz, to nauczyć się mądrej miłości.”“Od czasu, gdy Chrystus zwyciężył śmierć, żaden optymizm nie jest w kościele przesadą.”“Człowiek może stać się dzieckiem własnego myślenia.”“Kto nie ma Sprawy, dla której żyje, bardzo boi się umrzeć. Świadomość Sprawy porządkuje lęki.”“Wszędzie, gdzie jest nieszczęście, ma swój udział bezmyślność.”“Cokolwiek się robi dla Boga i ludzi z miłością, to ma wielką cenę w oczach Boga.”“Czym jest tradycja? Przede wszystkim nie jest rupieciarnią, w której od czasu do czasu można znaleźć jakiś skarb.”“Im wyższa wartość, tym większa swoboda jej uznania.”“Polacy do tej pory nie rozumieją, co się z nimi działo w latach II wojny światowej. Nie pojmują, że nie trzeba być czarnym i żyć w Afryce, żeby zostać potraktowanym jak podczłowiek w koloniach. Koloniach, które tak bardzo chcieli mieć.”“Etyka jest integralną częścią pracy. (…) Wszyscy czujemy, że praca z uwagi na jej wewnętrzną godność jest jednym ze sposobów etycznego zachowania się to, że jest relacją osoby do osoby.”“Siła polega na tym, żeby tego, kogo się ukochało, czynić jeszcze doskonalszym, jeszcze pełniejszym. Miłość pokazuje drogę, miłość pokazuje człowiekowi jakąś gwiazdę do osiągnięcia. Miłość nie poprzestaje na odkryciu, miłość ukazuje przyszłość. Jednym słowem – miłość ofiaruje nadzieję.”“Miłość męża i żony to rzeczywistość, która ciągle się staje. Ona nie pojawia się cała na raz, małżonkowie poznają się lepiej poprzez dzieci, wnuki… To jest wpisane w naturę tego związku.”“Najczęściej osobiste wartości osoby są niemożliwe do nazwania. I sam człowiek, który je przeżywa, nie bardzo umie na nie wskazać. One kierują jego życiem, a człowiek mimo to nie potrafi ich adekwatnie nazwać.”“Istnieje w nas przeżycie powinności. Zobowiązuje nas ono do wykonania czegoś, co czasami jest dla nas nieprzyjemne, czasami najzupełniej niekorzystne.”“Człowiek jest nieustannym stawaniem się.”“Zadaniem nadziei chrześcijańskiej jest zdemaskować inne nadzieje, to znaczy pokazać, że wszystkie inne nadzieje kończą się wcześniej czy później rozpaczą.”“Obserwuję często, że ludzie zachowują w sercu religijność i wiarę, nie mogą się jednak porozumieć z instytucją.”“Na tym polega istota wzajemności, iż człowiek ofiaruje drugiemu to, co w ogóle staje się możliwe dzięki obecności drugiego przy nim.”“Jeśli człowiek w ogóle jest zdolny do poznania prawdy, to tylko dzięki myśleniu.”“Czasem się śmieję, że jestem najpierw człowiekiem, potem filozofem, a dopiero potem księdzem.”“Kto stracił wszelką nadzieję, ten zagubił także podstawę dla heroizmu. Gdybyśmy chcieli w takim człowieku odbudować jego heroizm, musielibyśmy zacząć od odbudowania jakiejś nadziei.”“Jeżeli będziesz dobry, wtedy i twoje uczynki będą dobre. Bo dobre drzewo rodzi dobre owoce.”“Krytyka rozumu nie jest dziś aktem rozpaczy nad rozumem, lecz mniej lub bardziej ostrożnej wiary w rozum.”“Za ateiz­mem prze­mawia wiele ar­gu­mentów. Więcej niż za re­ligią. W grun­cie rzeczy to lo­giczne, żeby być ateistą. Tak jak lo­giczne i ro­zum­ne jest to, żeby się nie za­kochać… A prze­cież ludzie nie są w tym wy­pad­ku lo­giczni. Na szczęście.”“Zasadą tych mszy było, że każde dziecko jest akceptowane takie, jakie jest. I chodzi o to, żeby poczuło się w kościele jak u siebie. Może to jest właśnie w wychowaniu religijnym najważniejsze: wzbudzanie przekonania, ze ta Najwyższa Miłość kocha człowieka takim, jakim on jest.”“Przestrzenią człowiekowi najbliższą jest dom. Wszystkie drogi człowieka przez świat mierzą się odległością od domu.”“Miłość jest podstawowym sposobem uczestnictwa w dobru.”“We współczesnym świecie natrafiamy na przedziwny paradoks: ludzie pragną religii i jednocześnie boją się religii. Mają wrażenie, że religia to zarazem coś najpiękniejszego i coś najgroźniejszego – to mieszkanie aniołów i demonów człowieka.”“Jeśli Bóg – po latach rozkwitu – dopuści jakieś nieszczęście na nasz Kościół i naszą wiarę, to przyjdzie ono nie z zewnątrz, ale od wewnątrz: z krzykliwej wiary nie w Boga, ale wiary w wiarę.”“Miłość nie jest umiłowana. “Umiłować Miłość’, to złożyć w Niej swoje nadzieje. Lecz i na odwrót: pozwolić na to, by Miłość złożyła swa nadzieję w nasze ręce.”“Bo jeśli nie przeszedłeś przez próbę smutku, nie zdobędziesz doświadczenia radości z tego, co wynikło z bólu.”“Dialog oznacza, że ludzie wyszli z kryjówek, zbliżyli się do siebie, rozpoczęli wymianę zdań. Początek dialogu – wyjście z kryjówki – jest już dużym wydarzeniem. Trzeba się wychylić, przekroczyć próg, wyciągnąć rękę, znaleźć wspólne miejsce do rozmowy.”“Nie jest tak, że gdy ktoś traci wiarę, można lekceważąco powiedzieć: To nie była prawdziwa wiara, prawdziwej wiary się nie traci. Wiarę prawdziwą też można stracić. Traci się ją wtedy, gdy niszczeje naturalne podłoże, które łaska ma uszlachetnić.”“Heroizm to podstawowa barwa ludzkiej egzystencji.”“Melancholia jest rozpaczą, która nie zdążyła dojrzeć. Czas rozpaczy jest czasem bez jutra. Czas melancholii jest czasem degradującego się jutra.”“Wyrazem odpowiedzialnego posiadania siebie jest prawo – prawo osoby. Prawo osoby stawia granice przemocy. Iluzją jest wiara, że przemoc pokonuje przemoc. Przeciwieństwem przemocy nie jest inna przemoc, lecz moc prawa – wyrazu osoby. To ono i tylko ono jest zdolne postawić przeszkodę wojnie, rewolucji, terrorowi.”“Mniej nas interesuje obraz jutra i miejsca przy stole obfitości. Istotne jest to, z kim w to jutro pójdziemy.”“Zachodzi jakieś głębokie pokrewieństwo między wewnętrznym poczuciem wolności, jakie człowiek nosi w duszy, a zewnętrznym obrazem przestrzeni, w której żyje i działa. Powiedz mi, w jakiej przestrzeni żyjesz, a ja powiem Ci, jaką wolnością jesteś wolny.”“Bo niebo jest zarazem dziełem Boga i człowieka.”“Złem wszelkiego zła jest zabójcza pogarda dla człowieka a nie jakaś tam własność prywatna. Najpierw idzie przykazanie “Nie zabijaj” a dopiero potem “Nie kradnij”.”“Co to jest nic? Pół litra na dwóch.”“Prorok Ozeasz powiada, że pod każdym nieszczęściem kryje się coś więcej; kryje się wola Boża. Że każdy ból jest napomnieniem, jest upomnieniem. Przychodzi do człowieka po to, ażeby człowiek lepiej zrozumiał swoją winę. Każde nieszczęście ma być okazją do nawrócenia.”“Wiara to narastający z upływem czasu zespół doświadczeń naszej własnej nadziei i nadziei drugich.”“Z porażek wynosi się gorycz, z klęsk można wynieść honor i naukę.”“Dobro nie istnieje inaczej, jak tylko jako konkretna dobroć i wolność konkretnego człowieka.”“Człowiek czasami nie wie, co w nim samym jest wiarą.”“Miłość sama w sobie jest nie do pojęcia, ale dzięki miłości możemy pojąć wszystko.”“Z myśleniem jest tak jak z chodzeniem: najpierw człowiek trzyma się ręki matki, a potem odkrywa, że już sam potrafi.”“Być zniewolonym znaczy zawsze: być samotnym.”“Bóg jest Miłością – to znaczy, że Bóg jest tym gniazdem człowieka, w którym czeka na niego oswojone szczęście.”“Jednego tylko nam trzeba: Nie zapominać, że w każdym cichym “powinienem” brzmi zniewalające zaproszenie, abyśmy uwolnili się od tego, co nieludzkie, a stali się pełnymi ludźmi.”“Oto jeden z mieszkańców krainy filozofów powiedział: Najbardziej daje do myślenia, że jeszcze nie myślimy.”“Polscy powstańcy mówili: “za naszą wolność i waszą”. W wezwaniu tym kryła się głęboka prawda. Nie może być wolnym naród, który uciska inny naród. Jeśli jakiś człowiek naprawdę ceni wolność, nigdy nie będzie odbierał wolności innemu człowiekowi. Wręcz przeciwnie, będzie dążył do tego, by jego bliźni także był wolny.”“Kiedy niewolnik spotyka człowieka wolnego, albo go za tę jego wolność znienawidzi, albo sam staje się wolny.”“Gdy człowiek nie wie, co zrobić, sumienie mówi mu tylko jedno: szukaj.”“Bóg nas znalazł, zanim my znaleźliśmy Boga.”“Wzajemność wyrasta ze świadomości dobra. Wiadomo: nikt nie jest dobrym w samotności. Kto jest dobry, jest dobry dla innego. Dobro jest zawsze tym, co powstaje we mnie dzięki innemu i w innym dzięki mnie, dobrym być można tylko “dla kogoś” i “dzięki komuś”. Z drugiej jednak strony, nie można być dobrym, jeśli nie jest się wolnym. Nikt nie jest dobrym “z konieczności”, “z przymusu”. Wolność poprzez dobroć zakorzenia się od początku w relacjach międzyludzkich. Wolność jest wolnością dzięki innemu, z innym i dla innego. W tym sensie wzajemność dobroci zakłada wolność i wolność domaga się wzajemnej dobroci. Można powiedzieć, że “wzajemność jest wolnością we dwoje”. Wzajemność, w którą wchodzi kobieta i mężczyzna, wyraża się domem. Dom to przestrzeń męskiej i kobiecej wzajemności.”“Może właśnie o to naprawdę chodzi, może jesteśmy na tym świecie po to, żeby na końcu powtórzyć najpiękniejsze słowa, jakie Pan Bóg wypowiedział w dniu naszego stworzenia: “Dobre było”.”“Miłość do osoby jest łaską.”“W pewnym sensie można o człowieku powiedzieć, że on nie jest, lecz że się nieustannie dopiero staje. Dzięki swym wolnym decyzjom, dzięki odczuwanym wartościom, dzięki tysiącom podjętych czynności człowiek nieustannie tworzy samego siebie.”“Życie umiera, jeśli się go nie podniesie do godności jest ważniejsze od krwi.”“Ciekawskość jest skrzywieniem ciekawości. Ciekawość kieruje człowieka ku prawdzie, ciekawskość pragnie jedynie słyszeć, co słychać. Szuka nowości, podniecenia, drażnienia uczuć. Nic dziwnego, że żyje w bezustannym rozproszeniu. Nigdy nie potrafi być tam, gdzie naprawdę jest, żyje w innym miejscu, w innym czasie.”“Człowiek, jak wszystko w przyrodzie, dojrzewa wtedy, gdy zaczyna przynosić jakiś owoc. (…) Żadne drzewo nie może owocować w izolacji od gleby i atmosfery.”“Człowiek znalazł się w sytuacji, że więcej otrzymał, niż zdoła zwrócić. Choćby jego życie trwało nie wiem jak długo, nigdy nie zdoła odpracować pracy pokoleń, które budowały mu świat, formowały umysł, kształtowały serce. Dlatego jeden z największych w dziejach świata znawców duszy człowieka dał ludziom taką mądrą radę: “Darmo otrzymaliście, a więc darmo oddawajcie”.”“Agresja jest wynikiem lęku. Lęk jest następstwem jakiegoś poniżenia. Agresja kieruje się wtedy przeciwko tym, którzy poniżają samym swoim istnieniem.”“Kto chce zrozumieć naturę wiary religijnej, niech będzie przygotowany na spotkanie z prostotą. Trudność rozumienia nie polega bowiem na tym, że wiara jest złożona, a my prości, ale na tym, że my powikłani, a wiara prosta.”“Bycie sobą nie może być zbudowane tylko na aktach bohaterstwa. Jestem sobą także w moim grzechu, w mojej skończoności, w mojej winie! Tagi: ⭐ Tischner cytaty prawda, Tischner cytaty cierpienie, Tischner cytaty o śmierci, Tischner cytaty o miłości, Tischner cytaty o człowieku, Tischner cytaty o kościele, Tischner cytaty o góralach, Tischner cytaty o polsce, Tischner cytaty o górachksiądz tischner powiedzeniaO mnie Jestem doświadczoną kobietą, wróżką i numerologiem. Moja sprawność w interpretacji rozkładów kart tarota i uzupełnianie jej numerologią zadziwia często nawet mnie, stąd pewnie tak spore zainteresowanie moimi wróżbami. Oprócz wiedzy teoretycznej i praktycznej, wykazuję się również szczerością w moich wróżbach, dlatego masz pewność, że powiem Ci zawsze to co pokazały mi karty a nie to,co chcesz usłyszeć Zawsze stawiam na szczerość i prawdę rozkładając karty, ponieważ to zawsze popłaca. Więcej o mnie przeczytacie Państwo tutaj: o mnie W przypadku zainteresowania moimi wróżbami proszę o kontakt pod tym adresem e-mail: wrozka@ Lub za pomocą formularza kontaktowego na stronie zamów wróżbę. Pozdrawiam o mnie “Witam Pani Otylio, bardzo dziekuje za wrozbe. Wiem, ze jak Pani pisala wrozba nie jest wyrocznia, i ze to my sami ksztaltujemy ostatecznie nasz los. To bardzo madre slowa. Dlatego niezaleznie od wrozby bede usilowal, wplynac na swoj los, majac jednak na uwadze wlasne mozliwosci i nie przekraczajac ich na sile. Przyznam, ze nie bardzo wczesniej wierzylem w tego rodzaju przepowiednie, ale to, co Pani mi przekazala jako wrozbe z przeszlosci, majac tylko te dane, ktore podalem, wprawilo mnie w konsternacje. Wiele spraw sie potwierdzilo, dlatego z tym wieksza uwaga bede sledzil przyszlosc i jej potwierdzenie we wrozbie. Jeszcze raz bardzo dziekuje i pozdrawiam. ” Pan Bogusław " Bardzo bardzo dziękuję :) . Co do sklepów karty utwierdziły nas w przekonaniach :) co do K. cieszymy się. Nadzieja wróciła i pocieszenie:) bardzo dziękuję raz jeszcze pozdrawiam serdecznie" Pani Joanna “ Witam Panią - bardzo dziękuję za wróżbę. Przyrzekłam sobie właśnie,ze zastosuję się do wszystkiego co mi Pani radzi .Od dzisiaj jestem zdystansowana wobec Niego, żadnych ruchów z mojej strony, czekam spokojnie na jego inicjatywę. Zapowiedź naszego spotkania da mi tez do tego siłę. Wielkie dzięki,jest Pani moją ostoją i opoką. ” Pani Jadwiga KLIKNIJ, aby zobaczyć wszystkie opinie
Nic dziwnego, Pan Tadeusz napisany jest trzynastozgłoskowcem, dzięki czemu jest rytmiczny i łatwo się go uczy na pamięć. Poemat epicki Adama Mickiewicza to nasza epopeja narodowa, która doczekała się także ekranizacji. Dlatego to patriotyczny grzech nie znać tego utworu. Adam Mickiewicz wielkim poetą był. To każdy wie.
Strona główna Kto, ile, kiedy... W obecnej chwili mamy 78 osób on-line, w tym 0 użytkowników! Konto u nas posiada już 28929 osób, a ostatnio dołączył niejaki endriu519!Ostatni głos oddano dzisiaj o 13: komentarz napisano 2021-07-01. Teksty > Śmieszne teksty > Pan Tadeusz Księga pierwsza Tadeusz do biurka zbliżył się powoli, "Mam czas" tak pomyślał " W Wordzie sie podszkolić". Odpalił komputer, poczekał chwil kilka I by móc pracować wystarczyła chwilka. Następna sekunda i Word był gotowy. Tadeusz odetchnął bo był w Wordzie nowy. Wiedział tylko tyle, co słyszał od Zosi Która się zgodziła wiedzę mu podnosić. Kurs komputerowy Zosia ukończyła I teraz to Tadzia powoli uczyła. Zaczął Tadek pisać, potem wyjustował, I czcionkę pogrubił, i pokolorował. Lecz nagle komputer wzrok jego przywabił, Bo ujrzał tam napis: "Follow the white rabbit". Zdziwił się Tadeusz i westchnął głęboko. Podrapal się w glowę, potarł silnie oko, Wstał z krzesła z rozmachem i wyjrzal przez okno. Co ujrzal? Deszcz padał, a tam królik moknął. Wybiegł więc na ganek, by złapać królika Lecz ten wciąż uciekał- taka bestia dzika. Dotarli na końcu do skrytej polany Wpadł tam pan Tadeusz i krzyknął "O rany!" Otóż Telimena będąc całkiem nago Stała tak na deszczu podparwszy sie lagą. "Jestes Tadeuszu" zaczęła rozmowę, Tadeusz stał sztywno nie mówiąc ni słowem. "Królik tresowany Cię tu przyprowadził, Spełnił swe zadanie i sobie poradził". "Co chciałaś ode mnie?" Tadeusz wydusił, Nie patrząc na damę zapytać się zmusił. "Sprawa straszna Tadziu i pomóc mi możesz, Ktoś ukradł me ciuchy. Tak więc mi pomożesz". Zdziwil się Tadeusz i spytał nieśmiało: "Jak że mam Ci pomóc w tym co ci się stało?" "To proste mój drogi. Pójdziesz więc do dworu I stamtąd przyniesiesz coś mi do ubioru". Zrobił tak Tadeusz jak mu nakazała I przyniósł jej ciuchy co by się ubrała. A, że znalazł tylko sutannę Robaka Więc zdziwiła damę garderoba taka. Lecz co bylo robić? Sutannę włożyła I tak to ubrana za Tadkiem ruszyła. Morał z tego taki niech wam pozostanie: Dzięki komputerom ujrzysz gołe panie. Księga druga Wielce podniecony wrócił Tadzio do domu O tajemnym spotkaniu nie mówiąc nikomu Wrócił do pokoju, zamknął się za drzwiami Bo jeden tylko obraz miał wciąż przed oczami Siadł przed komputerem, lecz nie włączyl Worda Bo przez mózg mu płynęła dzikich myśli horda Siedzi przed ekranem, lecz go coś rozprasza "Dobra" szepnął Tadzio i włączył Paintbrusha Stworzył Telimenę, praca była trudna Lecz w efekcie mu wyszła bitmapa przecudna Miał więc Telimenę w Windzie na tapecie Ale było mu mało, umiescił ją w necie Na darmowym serwerze, z którym się połączył Gdy się tylko przez Tepsę do sieci podłączył Pomyślał o Zosi - miła i wesoła, Ale nigdy przed Tadkiem nie stanęła goła "Idź do Telimeny" usłyszał w swej głowie "Dobra, pójdę, zobaczę co ona mi powie" "Jesteś Telimeno, chcę ci coś powiedzieć Już dłużej w mieszkaniu nie mogłem swym siedzieć Jesteś mi tak bliska, coś do Ciebie czuję" "Zgadza się, Tadziku - jestem Twoim wujem!" "Jakże to?" - krzyk Tadzia rozległ się dokoła "Widzialem Cię dzisiaj, byłaą cała goła" "Przykro mi to mówić, mój Tadziu kochany Jestem bratem Soplicy, tym drugim - niechcianym Nikt mnie nie rozumiał, nawet ksiądz w kościele A ja się po prostu źle czułam w swym ciele Musiałam wyjechać więc aż do Strasbourga, A kiedy wróciłam znów do Petersburga Nikt mnie nie poznawał, nie chciał przyznać racji Że się tam musiałam poddać operacji Ojciec wygnał z domu, nikt nie przenocowal Musiałam więc swe życie rozpocząć od nowa" Oto nowy morał już na Ciebie czeka By nie po wyglądzie oceniać człowieka. Księga trzecia Słysząc słowa damy zachwiał się Tadeusz Złapał się za głowę i strącił kapelusz. Świat mu przed oczami szybko zawirował I już po sekundzie na ziemi zlądował. Upadł tak jak kłoda bez życia na ziemię Strasząc Telimenę na serio szalenie. Podbiegła do niego, za rekę złapała No i odetchnęła - bo puls wyczuwała. Jednak się nie ruszał. Co z Tadkiem sięe stalo? Wyglądał na trupa- tak to wygladąło. Krzyknęła z przestrachem "Pomocy!! Pomocy!!" By nie czekać długo- ktoś się napatoczył. Najpierw wpadła Zosia, ksiądz Robak i Hrabia Ciekawi tak tego co się tu wyprawia. Ujrzeli panicza bez tchu na podłodze By w jednej to chwili umartwić się srodze. Tadek wciąż bez życia nie ruszał się wcale No a ludzi wokól przybywało stale. Natenczas Wojski chwycił na taśmie przypięty Swój róg bawoli długi, cętkowany, kręty. Takim to sposobem grał na pogotowie By się tu zjawiło i zbadało zdrowie Pana Tadeusza. Szpital był tuż blisko Więc przyjadą szybko. Chyba żeby ślisko Miało być na drodze, ale lato przecież Swoim ciepłem grzało. Pamiętał o lecie. Grał tak przez chwil kilka, aż usłyszał z dala Jak do Soplicowa erka za...dąła. Za minut piętnaście stanął był pod dworem Jankiel, który właśnie jadł chleb z pomidorem. Było w Soplicowie lekarzy dość wielu Ale nikt nie zechciał leczyć przy Jankielu. Mówiono już cuda o panu doktorze Nikt przeto nie wątpił, że teraz pomoże. Podszedł on do Tadzia postukał go w czoło I do wszystkich wokół szepnął niewesoło. "Nic tu nie poradzę, myślałem, że Zosię Przyjdzie mi wyleczyć. Ja Tadka mam w nosie. Nie jestem ja jego domowym lekarzem Nie moęe mu pomoc- tu się nie wykażę." Żegnając się zimno "No, na mnie już pora" Odjechał więc szybko kończąc pomidora. Zanim ktoś nastuka czwartą Tadka ksiegę* Wyjawie Wam morał mądry na potęgę. Skończy niejednego życie bohatera Reforma służb zdrowia. Jak, jasna cholera! Księga czwarta Gdy doktor odjechał ciszę wnet przerwała Zosia która zajście całe podsłuchała: "To przez Telimenę" - pośród łez krzyknęła "On tu przyszedł znaleźć w Tobie przyjaciela Jakżeś mogła go zranić prawdą tak bolesną Gdy on przyszedł tutaj po miłość cielesną? Gdyby do mnie tak przyszedł, szczerze wyznać muszę Oddałabym swe ciało a razem z nim duszę Dosyć mam już bowiem proszę drogich gości Tej straszliwie nudnej mojej niewinności" Księga piąta Tadeusz wnet się ocknął, przetarł blade lice Spojrzał wpierw na Zosię, potem na Soplicę Lecz gdy spojrzał tylko w oczy Telimenie Ujrzał bardzo dziwne zalotne spojrzenie Gdyż on się jej podobał, choć to jej bratanek, Zwłaszcza kiedy rano wychodził na ganek Robił dziesięć pompek na silnych ramionach W brudnym podkoszulku, starych kalesonach Tadeusz wtedy pojął, czemu ją tak lubi, Czemu ciągle marzy, że ją on poślubi. Leżał jednak dalej na brudnej podłodze Popatrzył na wszystkich, zachmurzył się srodze W nogach czuł mrowienie, w głowie dziwny zament Zerwał się na nogi, z półki zdjął atrament Zamaczał w nim pióro, spojrzał dookoła Pisał coś zaciekle, pot mu płynął z czoła Wsadził list w kopertę, zakleił dokładnie I w dolnej szufladzie polożył go na dnie. Nikt mu nie śmiał przerwać, wszyscy z boku stali I patrzyli na niego całkiem oniemiali Nie wiedzieli co robic, czy uciec czy zostać Każdy do szuflady miał zamiar się dostać Nikt nie okazywał zbytniej ciekawości, lecz każdy był ciekaw, co Tadzik wymościł Na kawałku papieru formatu A-cztery A Tadeusz wiedział, tam byly litery Litery się tworzyły w przeliczne wyrazy Z wyrazów powstały troche dłuższe frazy A wszystko pisane znakomitym wierszem, (Wszystko, co napisal, bylo jak najszczersze) Szufladę więc zamknął na kluczyk mosiężny Tak jakby w niej trzymał plik czeków pieniężnych. Klucz włożył do spodni i wyszedł na ganek (Choć wychodził tylko, kiedy był poranek) Wszyscy byli ciekawi, co tam napisane Otwarli więc szafkę, to było dość cwane Każdy z nich miał własny kluczyk zapasowy Tadzik o tym nie wiedział, bo był tutaj nowy. List otwarł Soplica, mówi "Ja mam prawo By list ten przeczytać, wy spadajcie żwawo" Soplica sam został i czytał te bajdy List był skierowany do jakiegoś Wajdy Tadeusz w nim pisał o tym Soplicowie, Że można go nakręcić, niech każdy się dowie Niech każdy zobaczy i niech puści pawia Na ujrzenie tego, co tu się wyprawia. Checią Tadzia było, a chęc była szczera By jego osobę zagrał sam Banderas Żeby Telimenę zagrała z wymogu Ta aktorka, ktorą widział w "Dekalogu" Soplica się zasępił, w środku cały skisiał Bo Tadeusz w Robaku chciał widzieć Barcisia! "Tego już za wiele, skreslę mu to słowo I miejsce Barcisia wypelnię na nowo Nie wiem kogo wpisać", aż z wrażenia usiadł "Wiem już, kto to będzie" i wpisał Bogusia Kopertę wnet zakleił, wysłał list jak trzeba "Może Bóg mi przebaczy i pójdę do nieba." A co z tego wyszło i czy mu się poszczęści Dowiemy się jednak chyba z szóstej części. Księga szósta Przemierzył list Tadka, czasu oceany Aż w końcu przez Wajdę został odebrany. Przeczytał go szybko dwa razy jak leci I po przeczytaniu wyrzucił do śmieci. Minęły dwie doby, wiatr zawiał z północy I list ów wyleciał tak z kosza jak z procy. Leciał dzień i drugi przeleciał pół Polski Aż w końcu go znalazł Władek Pasikowski. Przeczytał, pomyślał, zadumał przez chwilę I myślał już o tym zarobi nań ile. Co w liście ,dla niego wydało się super Aż z tego wrażenia on usiadł na kuper. Po chwili popędził w te pędy do domu I zaczął list pisać całkiem po kryjomu. Gdy list był gotowy na pocztę poleciał I wysłał go szybko- była wtedy trzecia. I znów list przemierzył czasu oceany, Aż w końcu przez Tadka zostal odebrany. Tadek właśnie Zosię namawiał do grzechu, Gdy przyszedł listonosz nie kryjąc uśmiechu, Zosia bowiem prawie już naga leżała I widział dokładnie co w sukni skrywała. Lecz przestał spoglądać widząc Tadeusza Szczególnie, że Tadek groźnie pięścią ruszał. Odebrał list Tadek i zaczął czytanie, I usta wykrzywił- to uśmiech wszedł na nie. Pisał Pasikowski, że film ten nakręci, Mieć musi jedynie ciąg dalszy opowieści*. Zosia nadal nago na trawie leżała Lecz się Tadeusza już nie doczekała. Ze złością włożyła znów suknię na siebie Tyłeczek podnosząc ubrudzony w glebie. I do Telimeny biegiem podążyła, Która to kobiecej miłości uczyła. Tadek nic nie widział, bo pisał i pisał Aż w końcu historię calutką opisał. Zrobił z tego paczkę i znaczek przykleił Potem wziął ją wysłał i tak się weselił, Że słychać go było w całym Soplicowie, A film już po chwili poukładal w glowie. Paczkę dostał Władek i zaczął czytanie Myśląc co tu zmieni, a co pozostanie. Po pracy miesiącu script był już gotowy. Zaczynał się właśnie takimi to słowy: "Litwo, kurwa, moja, ty, kurwa, jak zdrowie. Cię kurwa trza cenić ten się o tym dowie Kto cię, kurwa, stracił. Piękność twą opisuję Bo ja kurwa tesknię, tak kurwa to czuję.". Księga siódma Pasikowski do pracy wziął się bez wahania Nie mył się już z rana, nie jadał śniadania Pisał więc bez przerwy bez ładu i składu Jeden krótki wątek podam dla przykładu: "Natenczas Tadek chwycił do spodni przypięty Telefon - komórkę, bo był trochę spięty I wystukał numer, do ucha przycisnął Wzdął policzki jak banie w oczach krwią zablysnął Zsunął w dół powieki, wciągnął wgłąb pół brzucha Z całej siły wrzasnął: 'Czy ktoś mnie tam słucha? Co wy tam robicie na ruskiej granicy? Przecież chyba łapówę już wzięli celnicy Mieliście gorzałę przemycić już wczoraj Teraz już za późno, teraz już nie pora Czy w tamtych dwóch TIRach jest też amunicja? Bo na waszym tropie jest ruska milicja Dziś mieliście już być u Saszy w Zaganiu Co wy k... wiecie o transportowaniu?'" Scenariusz wnet napisał, (praca ma pierwszeństwo) W co drugiej linijce umieścił przekleństwo Scenariusz szybko wysłał więc do Tadeusza Bo bez zgody Tadka praca się nie ruszy Tadeusz podniecony przesyłkę otworzył Ostrożnie wziął w ręce, na stole położył Pierwsze, co Tadkowi rzuciło się w oczy Ledwie trzy litery: "PSY" - tytuł roboczy "O czym ten film będzie? O Kusym, Sokole? Jadę do Warszawy, chyba mu wpier..." Księga ósma Lecz zanim wyjechał podzwonił po świecie, Bo chciał zebrać kumpli co pomogą przecież. Sam nie dałby rady, a w grupie bezpieczniej, Więc takie dzwonienie uznał za konieczne. "Kto mógłby się przydać?" Wyciągnął notesy, W których trzymał wszystkich znajomych adresy. Po czasu kawałku miał listę gotową, I zaczął kolegów uraczać rozmową. John Rambo był pierwszy, zadzwonił do niego I szybko powiedział "Przyjeżdżaj kolego" Potem opowiedział jaka to cholera Jest z Pasikowskiego - tego reżysera. Rambo go wysłuchał i przybyć obiecał, A Tadek już nowy to numer wykręcał. Zadzwonił do Tomka Neo Andersona, Bo wiedział ze niezły z niego profesjonal. Neo wziął się zgodził nie mówiąc ni słowa Tak więc była w grupie osoba już nowa. Nie wiedział Tadeusz czy dzwonić tak z rana Lecz powziął decyzję: "Dzwonię do Conana" Conan obudzony zły był i się rzucał Lecz zmiękł gdy Tadeusz rzewnie się wysmucał. Narzekal na Władka, wyzywał od "cienia", I że tylko "kurwa" ma do powiedzenia. Powiedział "Przyjadę" slysząc jego żale I że do przybycia nie ma przeszkód wcale. Miał więc już Tadeusz całkiem sporą grupę Lecz myślał komu jeszcze pozawracac dupę. Dzwonił do Castora i brata Polluxa A takze do Ripley i do Franka Duxa. Wszyscy się zgodzili więc przestał już dzwonić Myśląc jakby tu czas co został roztrwonić. Wiedział bowiem Tadek, że czasu ma dużo Zanim tu przyjadą zmęczeni podróżą. Potem zejdzie dzionek na odpoczywaniu Więc czasu ten ogrom spędził na pisaniu. Odpisał do Władka żeby się szykował Na taką zabawę jaką mu gotował. Nie dbał pan Tadeusz o fakt zaskoczenia Powiedział więc to co miał do powiedzenia. Liczył się Tadeusz bardzo z takim faktem, Że się przygotuje Władek przed kontaktem. Lecz lubil wyzwania więc nie bał się wcale. "Co będzie to będzie", A będzie wspaniale. A że czasu jeszcze wciąż mu szmat pozostał Więc się on do Zosi pokoju przedostał I z Zosią przez dwa dni gorąco figlował, Tak się to do walki on tu przygotował. Księga dziewiąta Po figlach z Zosieńką nie chciał odpoczywać Bo kolejni goście zaczęli przybywać Wszyscy wymienieni, oprócz Andersona Bo mu synka powiła jego nowa żona Tadeusz chciał jechać. "Zaczekaj chwileczkę", Rzekł mu Podkomorzy i wyjął wódeczkę "Trzeba sobie wypić, jeśli jest okazja Szkoda, że nie przybył ten z "Trylogii" Azja Gościu jest zabawny, kiedy jest naprany Poza tym ma kasę, jest nieźle nadziany" "Nic to" rzekł Tadeusz, "Zaraz po kolacji Zapraszam was wszystkich do ostrej libacji" Rambo podczas picia dziwnie się zachował Najpierw głośno beknął, potem zwymiotował Dziwna niemoc także dotknęła Conana Zsunął on się z krzesła, czołgał na kolanach Nie ma już pożytku Tadeusz z Kastora Polluks, jak braciszek, też się rozchorował. Zosia, kiedy skutki libacji ujrzała Z bezsilnosci cała aż poczerwieniała Podeszła do Tadka, walnęła go kijem Tadzik tylko westchnął: "Kobieta mnie bije" W kilka godzin później, gdy powstał z podłogi Rozmasował mięśnie, rozprostował nogi Podszedł do Conana, ten na kocu leżał I oddać go Tadziowi wcale nie zamierzał, Bo było mu zimno, lecz go miał pod sobą Tadek zrezygnował, "Niech koc będzie z Tobą" Wszyscy spali twardo, nikt się nie podnosił, W pokoju się odór rzygowin unosił, Gdy nagle ktoś Tadka po ramieniu puka.* Podala wtem jemu Zosieńka notebooka, Mówiąc by do siebie maila wziął poszukał. Znalazł go dość szybko i zaraz przeczytał No i go zmroziło to, co tam wyczytał. Pisał Pasikowski, ze juz w dobrej wierze Rozpoczął on zdjęcia kręcić gdzieś w plenerze. Księga dziesiąta Pasikowski z Lusasem, gdy zostali sami, Połączyli "Tadzika" z "Gwiezdnymi Wojnami". Tadeusz, choć chłop z niego był co się zowie, Nie wychodził, bo wiedział o dziwnej chorobie. Od czego jej dostał? Tego on nie wiedział, Dobrze się czuł wtedy, gdy na dupie siedział. Gdy to Robak usłyszał krew się w nim wzburzyła. "Jak to ??? Tadeusza powaliła kiła ??? Kto nas teraz obroni przed Darthem Vaderem? Wszak bez Tadeusza my wszyscy są zerem !" Natenczas Wojski chwycił przy pasie wiszacy, Swój Miecz Świetlny - długi, jasny i błyszczący. Dołączył po chwili do niego Gerwazy: "Nikt nas nie pokona gdy walczymy razem! Miecz mój jest potężny - Scyzoryk się zowi, Nie sprosta mu nawet Obi-Wan Kenobi !" Potrzebny jest ktoś by Vaderowi sprostał, Wielu próbowało - żaden nie pozostał. "Zobaczymy" rzekł Robak "Bo w jedności siła, Poczekajmy na Tadka, może przejdzie kiła" Lecz Lucasa rzecz ta nie za bardzo wzrusza, Ma w zanadrzu ciąg dalszy - "Powrót Tadeusza". Księga jedenasta Bardzo chciał iść walczyć, ale nie mógł wcale Wiec jął Tadek Zosi streszczać swoje żale. Zosia nic nie mówiąc tylko go słuchała, Ale tak naprawdę cholera ją brała, Bo się umówiła w swiątyni dumania Razem z Telimeną na lekcję kochania. Lecz co było robić? Męża słuchać trzeba, A za tą cierpliwość można pójść do nieba. Tymczasem we dworze coraz bardziej wrzało. Coraz więcej szlachty wzięło się zbierało. Wszyscy chcieli głowy Grzegorza Lucasa, A każdy miał oręż przypięty do pasa. Czasu było mało, by powstrzymać jego Przed puszczeniem w obieg kopii filmu tego, W której to historia dworu z Soplicowa Dzieje się w kosmosie vel "Nadzieja nowa". Lecz ciągle czekano: może Tadeusza Najdzie sił na tyle, by mógł on się ruszać. Mogli iść bez niego lecz z nim było raźniej. W końcu on był młody i widział wyraźniej. Zebrał więc się wreszcie chłopstwa oddział srogi I wszyscy czekali na rozkaz do drogi. Robak był do rządu message wystosował, By tą demonstrację zalegalizował. Na wariata bowiem oni iść nie chcieli, A wszystko legalnie załatwić woleli. W końcu zobaczyli w wieczornym dzienniku, Że premier się zgodził. Ale było krzyku! Wszyscy się cieszyli, ruszać chcieli teraz, Bo każdy chciał głowy pana reżysera. Lecz zapał ostudził Wojski wraz z Robakiem: "Czekajmy do rana! Może wraz z chłopakiem Pójdziemy w tą drogę?! Może wyzdrowieje?! W końcu dużo się tu cudów przecież dzieje!" No i przeczekali nockę spiąc w śpiworach Aż nastał już ranek- bardzo wczesna pora. Nagle drzwi od dworu z hukiem się otwarły. Wszystkie serca naraz z wrażenia zamarły. W drzwiach stanął Tadeusz z takimi słowami "Czekajcie panowie, zaraz pójdę z wami!!!" Księga dwónasta Ruszyli więc raźno, wszyscy zwarci w hordę, Aby Lucasowi wspólnie obić mordę. Hejże na Lucasa! Tadzik wrzasnął srodze, Lecz jego kamraci dawno byli w drodze. Pobiegł więc za nimi z bosymi stopami, Dogonił ich wreszcie - "Niech moc bedzie z nami! Coście tacy szybcy i do zemsty skorzy?! Zdążym dojść do celu zanim sen nas zmorzy!" Lecz do wieczora kilka chwil bez mała, Zrobili sto metrów i noc ich zastała. Nie ujdą daleko przez otchłanie nocy, Pomni zagrożenia "Ciemnej Strony Mocy". Prześpim się do rana wszyscy rzekli zgodnie, Postawili straże, a z nimi pochodnie. Tadzik sen miał twardy i niezbyt spokojny, Cóż mu się sni? Jak nie Gwiezdne Wojny? Księga trzynasta A jednak nie wojny się Tadkowi śniły, A snił mu się problem dla niego wstydliwy. Otóż od dni paru, albo jeszcze dłużej Miał on erotyczne odchyły tak duże, Że nawet i Zosia kochać z nim się bała, Bo co on wymyśli nigdy nie wiedziała. Raz ją trachnął pejczem, potem znowu kijem Mówiąc że to lubi i dla tego żyje. Owszem - tak twierdziła, nawet było miłe, Gdy pejczem Tadeusz skroił czasem tyłek, Ale gdy to robił często no i silnie To już się przestała śmiać jemu przychylnie, Ale jeśli mogła to się wykręcała Z takiego to seksu - bo się bardzo bała. Innym znowu razem do łóżka ją przykuł, Lub się kazał drapać wprost to po języku. Wpadł doń z wibratorem mówiąc takie słowa: "Dzisiaj dwóch nas będzie, jesteśże gotowa?" Przyszedł też wraz z Hrabią - kazał siąść mu z boku I się im przyglądać. Milość była w toku, A Hrabia się patrzył rozpraszając Zosię. Mimo to Tadeusz miał to wszystko w nosie. Bez takich brewerii nie mógł mieć spełnienia Więc namawiał Zosię do ich to czynienia. Pewnego wieczora miarka się przebrała, Gdy w ubraniu damy jego to ujrzała. Miał na sobie kieckę, usta pomalował I w takim ubraniu w domu paradował. Na włosy perukę blondwłosą zarzucił, A pod nosem babskie przeboje był nucił. Wtedy coś w niej pękło, w oczy mu rzuciła, Że od teraz ważną rzecz postanowiła. Otóż koniec z seksem dokąd się nie zmieni. Przyrzekła na wszystko co swięte na Ziemi. Śniąc to takie rzeczy obudził się z krzykiem I nie mógł już zasnąć koszmaru wynikiem. Zanim wszyscy wstali miał on czasu dużo By przemyśleć rzeczy ważne przed podróżą. Przyrzekł sobie w duchu, że gdy się to skończy Prosto do psychiatry w podskokach podąży, Aby ten go zbadał stawiając diagnozę Co Tadeuszowi wreszcie dopomoże. Księga czternasta Tadzik w okno popatrzył, ziewnął, że aż miło Cóż to tak naprawdę dzisiaj mi się śniło? Myśl ta cały czas spokoju mu nie daje, Czyż to na myśl o Jabbie penisik mu staje? Z niedowieżaniem Tadzik głową kiwa, Chyba pojdę do baru, napiję się piwa. Reszta bandy też chętnie się napije, Na myśl o złotym trunku cieszą im się ryje. Wkrótce po wypitku wiara z baru wyszła, Gdyż dziś na zemstę właśnie pora przyszła. Zemsta to nie bajka ani żaden poker, Już ,już wyruszają na "Rancho Skywalker". Wkrótce się dokona, w końcu zemsta słodka, Zasłużona kara dziś Lucasa spotka. Lecz Grzesiu jak to Grzesiu, wcale nie jest frajer, Wita ich na progu i pociska bajer: "Welcome people, siemacie ludziska..." Lecz Tadkowi w dłoni miecz świetlny już błyska. Wysłowić się nie dał Grzesiowi biednemu, Odwrócił się na piecie i... odszedl, niewiedzieć czemu. Wszystkich zdumienie ogarnęło wielkie, Wszak w Tadeuszu nadzieje pokladali wszelkie. Tadeusz jął tłumaczyć każdemu co się da, "Moc wielki wpływ na umysły słabe ma". Księga pietnasta Tadeusz z wyprawy powrócił do domu Co myślał w swej głowie nie zdradził nikomu Zosia go na ganku miło przywitała I tajemny sygnał ręką przekazała Tadek na to czekal, wykrzyknął: "Pączuszku!" Jeszcze w tej minucie wylądował w łóżku, A Zosia nowy rodzaj igraszek wybrała Do czterech rogów lóżka Tadka przywiązała Tadeusz powiedział "Jesteś bardzo miła, Co dziś będziesz ze mną całą noc robiła? Przy łóżku nożyczki, maszyna do szycia" "Będziesz to pamiętał aż do końca życia" Tadkowi żołądek odezwał się z głodu, A Zosia wyjęła szpikulec do lodu. Na ten widok Tadek o jednym zamarzył, By szybko stąd uciec, już pobladł na twarzy Wpadł w pułapkę Zosi, to musiał jej przyznać "Słuchaj Tadeuszu, muszę Ci coś wyznać: Dzisiaj przyszła paczka od jakiegoś Johna W tej paczce leżala Twoja była żona. Właściwie nie cała, nawet nie połowa Tak naprawdę tylko jej odcięta głowa, A obok tej głowy, chyba dla pociechy Leżaly zwinięte w rulonik bebechy Leżala też kartka pośród tych bebechów A na niej spisana lista głównych grzechów Do łóżka więc mego musiałam Cię zwabić Przykro mi to mówić, lecz muszę Cię zabić Nie wciskaj mi kitu o Twojej miłości, Bo i tak odpowiesz za grzech nieczystości". Już Tadzio główkuje jak Zosię przekonać, Bo w tak młodym wieku nie chciałby on skonać. "Co ja biedny pocznę, co ja biedny zrobię?" Oczami swej duszy widział się już w grobie... strony: [1] [2] komentarz[2] | - Kto pan jest, mów pan, choć pod sekretem! (skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie) - Ja jestem król Władysław Łokietek. (skumbrie w tomacie pstrąg) Siedziałem - mówi - długo w tej grocie, (skumbrie w tomacie skumbrie w tomacie) dłużej nie mogę skumbrie w tomacie! (skumbrie w tomacie pstrąg) Zaraza rośnie świątek i piątek. Jesteś w:Ostatni dzwonek -> Pan Tadeusz Rejent Bolesta był właścicielem charta Kusego, zaś Asesor Sokoła. Spór o to, który chart jest lepszy, i który upolował zająca rozpoczyna się podczas uczty na zamku Horeszków. Mężczyźni proszą innych uczestników polowania o rozstrzygnięcie sporu. O sytuacji opowiada, znany z nadmiernej gestykulacji, Rejent. Pokazuje, że równocześnie z Asesorem wypuścili charty ze smyczy. Psy pognały za zającem. Zając był sprytny i zmieniał kierunek ucieczki. Skakał raz w prawo, raz w lewo. Opowiadający dowodził,że to właśnie jego Kusy pochwycił zdobycz. Asesor mówił dużo spokojniej. Znany był ze swego poczucia humoru i żartów. Kpi z charta Rejenta pozbawionego ogona. Uważa, że to ogon pomaga psom w pędzie. Spór na następny dzień przenosi Podkomorzy. Zarządza polowanie. Na drugi dzień Asesor i Rejent, mimo że „patrzyli na siebie ze wstrętem”, rozmawiali przyjaźnie, bo tak nakazywał honor. Obaj przybyli na polowanie ze swymi chartami. Po dostrzeżeniu zająca obaj właściciele rzucili się za nim w pogoń. Spór został nierozstrzygnięty, ponieważ zając uciekł w zagon jarzyny, a Sędzia przerwał polowanie. Przy śniadaniu zarówno Asesor, jak i Rejent byli mrukliwi i gniewni. Ich rozmowa zmieniła się w pewnym momencie w zażartą awanturę, której towarzyszyły gniew i docinki. Nieomal doszło do bójki. Zapobiegł jej ksiądz Robak uderzając obydwu szlachciców głowami o siebie i rozstawił ich po kątach. Wojski nakazuje rozwiązać spór polubownie. Mówi by wybrać polubownych sędziów, którzy rozstrzygną zakład o wyższość . Rejent gotów jest zastawić konia z rzędem (wyposażeniem umożliwiającym jazdę wierzchem), zaś Asesor obiecuje złote ozdoby i tkaną smycz. Spór przerywa Telimena proponując iść na grzyby. Kontynuacja sporu Rejenta i Asesora rozgrywa się podczas polowania na niedźwiedzia. Obydwaj są pewni, że to do nich należy strzał, który powalił zwierzę. Asesor przechwala się swą fuzją, którą otrzymał od księcia Sanguszki (Sanguszówka), zaś Rejent mówi o zaletach pochodzącej z Londynu Sagalasówki. Wojski zgodził się, by spór rozstrzygnął pojedynek. Nie doszło do niego, ponieważ Gerwazy wyjął z paszczy niedźwiedzia kulę i udowodnił, że pochodzi z jego broni. Po zakończonym polowaniu obaj myśliwi byli na siebie zagniewani. Nagle spod kopyt końskich wyskoczył zając. Kusy i Sokół zaczęły go gonić. Wojski wstrzymał jeźdźców, ponieważ zając uciekał w pole i nadarzyła się szansa na rozstrzygnięcie sporu. Szarakowi udało się jednak uciec do lasu. Psy powróciły z niczym. Wojski opowiedział historię sporu Dowejki z Domejką, która zakończyła się przyjaźnią obu szlachciców. Spór Asesora z Rejentem kończy się podczas przygotowań do uczty z udziałem polskich generałów. Kuchcik dostrzega zająca, który uciekł w pole. Dwaj zwaśnieni szlachcice przygotowują swoje psy – Sokoła i Kusego. Ustawia ich Wojski. Mężczyźni zachęcają swe charty do pościgu. Psy w jednej chwili rzuciły się na zająca i zatopili „szpony w grzbiecie” szarak. Wojski uznał, że oba psy spisały się na medal. Są sobie równe. Wydaje wyrok – obaj myśliwi wygrali. Oddaje im zastawione przedmioty i każe podpisać zgodę. Rejent i Asesor podają sobie dłonie. Na znak szacunku Rejent przekazuje oprzyrządowanie służące konnej jeździe Asesorowi, zaś zastawiony pierścień daruje Wojskiemu. Asesor zaś zastawione precjoza oddaje Rejentowi, mówiąc: „Niech zgoda między nami kwitnie!”. Zobacz inne artykuły:Partner serwisu: kontakt | polityka cookies

Temat: Kto najuważniej przeczytał Pana Tadeusza? Konkurs literacki Cele lekcji. Uczeń: zna elementy świata przedstawionego w Panu Tadeuszu, porządkuje wiedzę dotyczącą świata przedstawionego lektury, formułuje pytania dotyczące świata przedstawionego lektury, współpracuje w grupie,

KSIĘGA SIÓDMA. RADA. TREŚĆ. Zbawienne rady Bartka, zwanego Prusak. — Głos żołnierski Maćka Chrzciciela. — Głos polityczny pana Buchmana. — Jankiel radzi ku zgodzie, którą Scyzoryk rozcina. — Rzecz Gerwazego, z której okazują się wielkie skutki wymowy sejmowej. — Protestacja starego Maćka. — Nagłe przybycie posiłków wojennych zrywa naradę. — Hejże na Soplice! Z kolei Bartek poseł rzecz swą wyprowadzał. Ten, że często na strugach[1] do Królewca chadzał, Nazwany był Prusakiem od swych spółrodaków Przez żart, bo nienawidził okropnie Prusaków, 5 Choć lubił o nich gadać. Człek podeszły w lata, W podróżach swych dalekich wiele zwiedził świata, Gazet pilny czytelnik, polityki świadom, Mógł więc niemało światła udzielić obradom. Ten rzecz tak kończył: „Nie jest to, Panie Macieju, 10 Bracie mój, a nas wszystkich Ojcze Dobrodzieju, Nie jest to marna pomoc. Jabym na Francuzów Spuścił się w czasie wojny, jak na czterech tuzów:[2] Lud bitny, a od czasów pana Tadeusza Kościuszki, świat takiego nie miał genijusza 15 Wojennego, jak wielki cesarz Bonaparte. Pamiętam, kiedy przeszli Francuzi przez Wartę, Bawiłem zagranicą wtenczas, w roku Pańskim Tysiącznym osiemsetnym szóstym; właśnie z Gdańskiem Handlowałem, a krewnych mam wiele w Poznańskiem. 20 Jeździłem ich odwiedzić; więc z panem Józefem Grabowskim[3], który teraz jest rejmentu szefem, A podówczas żył na wsi blisko Obiezierza, Polowaliśmy sobie na małego zwierza. Był pokój w Wielkopolszcze, jak teraz na Litwie, 25 Wtem nagle rozeszła się wieść o strasznej bitwie. Przybiegł do nas posłaniec od pana Todwena, Grabowski list przeczytał, krzyknął: „Jena! Jena![4] Zbito Prusaków na łeb, na szyję, wygrana!“ Ja, z konia zsiadłszy, zaraz padłem na kolana, 30 Dziękując Panu Bogu. — Do miasta jedziemy, Niby dla interesu, niby nic nie wiemy; Aż tu widzimy: wszystkie landraty, hofraty,[5] Komisarze i wszystkie podobne psubraty Kłaniają się nam nisko; każdy drży, blednieje, 35 Jako owad prusaczy[6] gdy wrzątkiem kto zleje. My śmiejąc się, trąc ręce, prosim uniżenie O nowinki, pytamy, co słychać o Jenie? Tu ich strach zdjął, dziwią się, że o klęsce owej Już wiemy; krzyczą Niemcy: „achary Got! o wej!“[7] 40 Spuściwszy nos, do domów, z domów dalej w nogi — O, to był rwetes! Wszystkie wielkopolskie drogi Pełne uciekających. Niemczyska jak mrowie Pełzną, ciągną pojazdy, które lud tam zowie Wageny i fornalki; mężczyźni, kobiety 45 Z fajkami, z imbryczkami, wleką pudła, bety,[8] Drapią, jak mogą. A my milczkiem wchodzim w radę: Hejże na koń, pomieszać Niemcom rejteradę! Nuż landratom tłuc w karki, z hofratów drzeć schaby, A herów oficerów łowić za harcaby[9] — 50 A jenerał Dąbrowski wpada do Poznania I cesarski przynosi rozkaz: Do powstania! W tydzień jeden, tak lud nasz Prusaków wychłostał I wygnał, na lekarstwo Niemcabyś nie dostał! Gdyby się tak obrócić i gracko i raźnie, 55 I u nas w Litwie sprawić Moskwie taką łaźnię? He, co myślisz Macieju? Jeśli z Bonapartem Moskwa drze koty, to on wojuje nie żartem: Bohater pierwszy w świecie, a wojsk ma bez liku! He, cóż myślisz, Macieju, nasz ojcze Króliku?“ 60 Skończył. Czekają wszyscy Macieja wyroku. Maciej głowy nie ruszył, ani podniósł wzroku, Tylko ręką kilkakroć uderzył po boku, Jak gdyby szabli szukał. (Od zaboru kraju Szabli nie nosił, przecież z dawnego zwyczaju, 65 Na wspomnienie Moskala, zawsze rękę zwracał Na lewy bok, zapewne Rózeczki swej macał; I stąd był nazywany powszechnie Zabokiem). Już wzniósł głowę, słuchając w milczeniu głębokiem. Maciej oczekiwanie powszechne omylił, 70 Nachmurzył brwi i znowu głowę na pierś schylił. Nakoniec odezwał się, zwolna każde słowo Wymawiając z przyciskiem, a w takt kiwał głową: „Cicho! skądże ta cała nowina pochodzi? Jak daleko Francuzi? kto nimi dowodzi? 75 Czy już wojnę zaczęli z Moskwą? gdzie i o co? Którędy mają ciągnąć? z jaką idą mocą? Wiele piechoty, jazdy? Kto wie, niechaj gada!“ Milczała patrząc na się kolejno gromada. „Radziłbym — rzecze Prusak — czekać bernardyna 80 Robaka, bo od niego pochodzi nowina; Tymczasem posłać pewnych szpiegów nad granicę I pocichu uzbrajać całą okolicę, A tymczasem ostrożnie całą rzecz prowadzić, Aby Moskalom naszych zamiarów nie zdradzić“. 85 „He! czekać? szczekać? zwlekać?“ przerwał Maciej drugi, Ochrzczony Kropicielem od wielkiej maczugi,[10] Którą zwał Kropidełkiem. Miał ją dziś przy sobie, Stanął za nią, na gałce zwiesił ręce obie, Na ręku oparł brodę, krzycząc: „Czekać! zwlekać! 90 Sejmikować! Hem, trem, brem, a potem uciekać! Ja w Prusach nie bywałem; rozum królewiecki Dobry dla Prus, a u mnie jest rozum szlachecki. To wiem, że kto chce bić się, niech kropidło chwyta; Kto umierać, ten księdza niech woła, i kwita! 95 Ja chcę żyć, bić! Bernardyn po co? czy my żaki? Co mi tam Robak! otóż my będziem robaki, I dalej Moskwę toczyć! Trem, bdrem, szpiegi, wzwiady, Wiecie wy, co to znaczy? — Oto, że wy dziady, Niedołęgi! He, Bracia! to wyżla rzecz tropić, 100 Bernardyńska kwestować, a moja rzecz: kropić, Kropić, kropić i kwita!“ — Tu maczugę głasnął, Za nim cały tłum szlachty: „Kropić! kropić!“ wrzasnął. Poparł stronę Chrzciciela Bartek, zwan Brzytewka, Od szabli cienkiej, tudzież Maciej, zwan Konewka, 105 Od sztućca, który naszał, z gardłem tak szerokiem, Że zeń, jak z konwi, tuzin kulek lał potokiem. Oba krzyczeli: „Wiwat Chrzciciel z Kropidełkiem!“ Prusak chciał mówić, ale zgłuszono go zgiełkiem I śmiechem. „Precz — wołano — precz Prusaki, tchórze! 110 Kto tchórz, niech w bernardyńskim chowa się kapturze!“ Wtem znowu głowę zwolna podniósł Maciej stary, I zaczęły cokolwiek uciszać się gwary: „Nie drwijcie — rzekł — z Robaka; znam go, to ćwik klecha, Ten robaczek większego od was zgryzł orzecha. 115 Raz go tylko widziałem: ledwiem okiem rzucił, Poznałem, co za ptaszek; ksiądz oczy odwrócił, Lękając się, żebym go nie zaczął spowiadać, Ale to rzecz nie moja, wiele o tem gadać! On tu nie przyjdzie, próżno wzywać bernardyna. 120 Jeśli od niego wyszła ta cała nowina, To kto wie, w jakim celu: bo to bies księżyna! Jeśli prócz tej nowiny nic więcej nie wiecie, Więc pocoście tu przyszli? i czego wy chcecie?“ „Wojny!“ — krzyknęli. „Jakiej?“ — spytał. Zawołali: 125 „Wojny z Moskalem! bić się! Hajże, na Moskali!“ Prusak wciąż wolał, a głos coraz wyżej wznosił; Aż posłuchanie częścią ukłonem wyprosił, Częścią zdobył swą mową krzykliwą i cienką. „I ja chcę bić się — wołał tłukąc się w pierś ręką — 130 Choć Kropidła nie noszę, drągiem od wiciny Sprawiłem raz Prusakom czterem dobre chrzciny, Którzy mię po pjanemu chcieli w Preglu topić“.[11] „Toś zuch, Bartku — rzekł Chrzciciel — dobrze! kropić, kropić!“ „Ależ, najsłodszy Jezu! trzeba pierwej wiedzieć, 135 Z kim wojna? o co? trzeba to światu powiedzieć, — Wołał Prusak — bo jakże lud ruszy za nami? Gdzie pójdzie, kiedy, gdzie iść, my nie wiemy sami? Bracia Szlachta! Panowie! potrzeba rozsądku! Dobrodzieje, potrzeba ładu i porządku! 140 Chcecie wojny: więc zróbmy konfederacyją, Obmyślmy, gdzie zawiązać i pod laską czyją? Tak było w Wielkopolszcze: widzim rejteradę Niemiecką, cóż my robim? wchodzim tajnie w radę, Uzbrajamy i szlachtę i włościan gromadę; 145 Gotowi, Dąbrowskiego czekamy rozkazu, Nakoniec, hajże na koń! powstajem odrazu!“ „Proszę o głos!“ — zawołał pan komisarz z Klecka,[12] Człowiek młody, przystojny, ubrany z niemiecka. Zwał się Buchman, lecz Polak był, w Polszczę się rodził; 150 Nie wiedzieć pewnie, czyli ze szlachty pochodził, Lecz o to nie pytano, i wszyscy Buchmana Szacowali, iż służył u wielkiego pana, Był dobry patryjota, i pełen nauki, Z ksiąg obcych wyuczył się gospodarstwa sztuki, 155 I dóbr administracją prowadził porządnie; O polityce także wnioskował rozsądnie, Pięknie pisać i gładko umiał się wysławiać. Zatem umilkli wszyscy, kiedy jął rozprawiać: „Proszę o głos!“, powtórzył, podwakroć odchrząknął, 160 Ukłonił się i usty dźwięcznemi tak brząknął: „Preopinanci moi w swych głosach wymownych[13] Dotknęli wszystkich punktów stanowczych i głownych, Dyskusyją na wyższe wznieśli stanowisko; Mnie tylko pozostaje w jedno zjąć ognisko 165 Rzucone trafne myśli i rozumowania: Mam nadzieję w ten sposób sprzeczne zgodzić zdania. Dwie części w dyskusyi całej uważałem; Podział już jest zrobiony, idę tym podziałem. Naprzód: dlaczego mamy przedsiębrać powstanie? 170 W jakim duchu? to pierwsze, żywotne pytanie; Drugie rewolucyjnej władzy się dotycze. Podział jest trafny, tylko przewrócić go życzę. Naprzód zacząć od władzy; skoro pojmiem władzę, Z niej powstania istotę, duch, cel, wyprowadzę. 175 Co do władzy więc — kiedy oczyma przebiegam Dzieje całej ludzkości, i cóż w nich spostrzegam? Oto ród ludzki dziki, w lasach rozpierzchniony, Skupia się, zbiera, łączy dla wspólnej obrony, Obmyśla ją — i to jest najpierwsza obrada. 180 Potem każdy wolności własnej cząstkę składa Dla dobra powszechnego: to pierwsza ustawa, Z której jako ze źródła płyną wszystkie prawa. Widzimy tedy, że rząd umową się tworzy, Nie pochodząc, jak mylnie sądzą, z woli Bożéj. 185 Owóż rząd na kontrakcie oparłszy społecznym,[14] Podział władzy już tylko jest skutkiem koniecznym...“ „Otóż są i kontrakty! kijowskie czy mińskie? — Rzekł stary Maciej — owóż i rządy babińskie! Panie Buchman, czy Bóg nam chciał cara narzucić, 190 Czy djabeł, ja z Waszecią nie będę się kłócić: Panie Buchman, gadaj Waść jakby cara zrucić“.[15] „Tu sęk — krzyknął Kropiciel — gdybym mógł podskoczyć Do tronu i Kropidłem, plusk, raz cara zmoczyć, To jużby on nie wrócił, ni kijowskim traktem, 195 Ni mińskim, ni za żadnym Buchmana kontraktem; Aniby go wskrzesili z mocy Bożej popi, Ni z mocy Belzebuba. Ten mi zuch, kto kropi. Panie Buchman, Waścina rzecz bardzo wymowna, Ale wymowa szum, drum: kropić! to rzecz głowna“. 200 „To, to, to!“ — pisnął, ręce trąc, Bartek Brzytewka, Od Chrzciciela do Maćka biegając, jak cewka[16] Od jednej strony krosien przerzucana w drugą: „Tylko ty Maćku z Rózgą, ty Maćku z maczugą, Tylko zgódźcie się, dalbóg, pobijem na druzgi[17] 205 Moskala; Brzytew idzie pod komendę[18] Rózgi“. „Komenda — przerwał Chrzciciel — dobra ku paradzie; U nas była komenda w kowieńskiej brygadzie Krótka a węzłowata: Strasz, sam się nie strachaj, — Bij, nie daj się, — postępuj często, gęsto machaj; 210 Szach, mach!“ — „To — pisnął Brzytwa — to mi regulament![19] Poco tu pisać akta, poco psuć atrament? Konfederacji trzeba? o to cała sprzeczka? Jest marszałek nasz Maciej, a laska Rózeczka“. „Niech żyje — krzyknął Chrzciciel — Kurek na kościele!“ 215 Szlachta odpowiedziała: „Wiwant Kropiciele!“ Ale w kątach szmer powstał, choć w środku tłumiony, Widać, że się rozdziela rada na dwie strony. Buchman krzyknął: „Ja zgody nigdy nie pochwalam, To mój system!“[20] Ktoś drugi wrzasnął: „Nie pozwalam!“ 220 Inni z kątów wtórują. Nareszcie głos gruby Ozwał się przybyłego szlachcica Skołuby: „Cóż to Państwo Dobrzyńscy! A to co się święci? A my czy to będziemy z pod prawa wyjęci? Kiedy nas zapraszano z naszego zaścianku, 225 A zapraszał nas klucznik Rębajło Mopanku, Mówiono nam, że wielkie rzeczy dziać się miały, Że tu nie o Dobrzyńskich, lecz o powiat cały, O całą szlachtę idzie; toż i Robak bąkał, Choć nigdy nie dokończył i zawsze się jąkał, 230 I ciemno się tłumaczył. Wreszcie, koniec końców, My zjechali, sąsiadów wezwali przez gońców. Nie sami tu, Panowie Dobrzyńscy, jesteście, Z różnych innych zaścianków jest tu nas ze dwieście; Wszyscy więc radźmy. Jeśli potrzeba marszałka, 235 Głosujmy wszyscy; równa u każdego gałka. Niech żyje równość!“ Zatem dwaj Terajewicze[21] I czterej Stypułkowscy i trzej Mickiewicze Krzyknęli: „Wiwat równość!“ — stojąc za Skołubą. Tymczasem Buchman wołał: „Zgoda będzie zgubą!“ 240 Kropiciel krzyczał: „Bez was obejdziem się sami, Niech żyje nasz marszałek, Maciek nad Maćkami! Hej do laski!“ Dobrzyńscy krzyczą: „Zapraszamy!“ A obca szlachta woła w głos: „Nie pozwalamy!“ Rozstrycha[22] się tłum na dwie kupy rozdzielony, 245 I kiwając głowami w dwie przeciwne strony, Tamci: „Nie pozwalamy!“ — ci krzyczą: „Prosiemy!“ Maciek stary w pośrodku jeden siedział niemy, I jedna głowa jego była nieruchoma. Przeciw niemu stał Chrzciciel, zwieszony rękoma 250 Na maczudze, a głową na końcu maczugi Wspartą kręcił, jak tykwą[23] wbitą na kij długi, I na przemiany to wtył, to się naprzód kiwał, I ustawicznie: „kropić, kropić!“ wykrzykiwał. Wzdłuż izby zaś przebiegał Brzytewka ruchawy 255 Ciągle od Kropiciela do Macieja ławy. Konewka zaś powoli wszerz izbę przechodził Od Dobrzyńskich do szlachty, niby to ich godził; Jeden wciąż wołał: „Golić!“ — a drugi „Zalewać!“ Maciek milczał, lecz widno, że się zaczął gniewać. 260 Ćwierć godziny wrzał hałas, gdy nad tłum wrzeszczący, Ze środka głów wyskoczył w górę słup błyszczący. Był to rapier sążnistej długości, szeroki Na całą piędź, a sieczny na obadwa boki. Widocznie miecz teutoński[24], z norymberskiej stali 265 Ukuty; wszyscy milcząc, na broń poglądali. Kto ją podniósł? nie widać; lecz zaraz zgadniono: „To Scyzoryk! niech żyje Scyzoryk! — krzykniono, Wiwat Scyzoryk, klejnot Rębajłów zaścianku! Wiwat Rębajło, Szczerbiec, Półkozic, Mopanku!“ 270 Wnet Gerwazy (to on był) przez tłum się przecisnął Na środek izby, wkoło Scyzorykiem błysnął, Potem, wdół chyląc ostrze na znak powitania Przed Maćkiem, rzekł: „Rózeczce Scyzoryk się kłania. Bracia szlachta Dobrzyńscy! Ja nie będę radził 275 Nic a nic, powiem tylko, pocom Was zgromadził: A co robić, jak robić, decydujcie sami. Wiecie, słuch dawno chodzi między zaściankami, Że się na wielkie rzeczy zanosi na świecie; Ksiądz Robak o tem gadał, wszakże wszyscy wiecie?“ 280 „Wiemy!“ — krzyknęli. — „Dobrze. Owoż mądrej głowie — Ciągnął mówca spojrzawszy bystro — dość dwie słowie,[25] Nieprawdaż?“ — „Prawda!“ — rzekli. — „Gdy cesarz francuski — Rzekł Klucznik — stąd przyciąga, a stamtąd car ruski: Więc wojna; car z cesarzem, królowie z królami 285 Pójdą za łby, jak zwykle między monarchami, A nam czy siedzieć cicho? Gdy wielki wielkiego Będzie dusić, my duśmy mniejszych, każdy swego. Zgóry i zdołu, wielcy wielkich, małych mali, Jak zaczniem ciąć, tak całe szelmostwo się zwali, 290 I tak zakwitnie szczęście i Rzeczpospolita. Nieprawdaż?“ — „Prawda — rzekli — jakby z książki czyta!“ „Prawda — powtórzył Chrzciciel — krop, a krop i kwita!“ „Ja zawsze gotów golić“, — ozwał się Brzytewka; — „Tylko zgódźcie się — prosił uprzejmie Konewka — 295 Chrzcicielu i Macieju, pod czyją iść wodzą?“ Ale mu przerwał Buchman: „Niech się głupi godzą, Dyskusyje publicznej sprawie nie zaszkodzą. Proszę milczeć! Słuchamy, sprawa na tem zyska; Pan Klucznik ją z nowego zważa stanowiska“. 300 „Owszem — zawołał Klucznik — u mnie po staremu. O wielkich rzeczach myśleć należy wielkiemu: Jest na to cesarz, będzie król, senat, posłowie. Takie rzeczy, Mopanku, robią się w Krakowie, Lub w Warszawie, nie u nas, w zaścianku, w Dobrzynie; 305 Aktów konfederackich nie piszą w kominie Kredą, nie na wicinie, lecz na pergaminie. Nie nam to pisać akta, ma Polska pisarzy Koronnych i litewskich: tak robili starzy. Moja rzecz Scyzorykiem wyrzynać“. — „Kropidłem 310 Pluskać“ — dodał Kropiciel. — „I wykalać Szydłem“ — Krzyknął Bartek Szydełko, dobywszy swej szpadki. „Wszystkich was, — kończył Klucznik, — biorę tu na świadki, Czy Robak nie powiadał, że wprzód, nim przyjmiecie W dom wasz Napoleona, trzeba wymieść śmiecie? 315 Słyszeliście to wszyscy, a czy rozumiecie? Któż jest śmieciem powiatu? kto zdradziecko zabił Najlepszego z Polaków? kto go okradł, zgrabił, I jeszcze chce ostatki wydrzeć z rąk dziedzica? Któż to? Mamże wam gadać?“ — „A jużci Soplica 320 — Przerwał Konewka — to łotr!“ — „Oj, to ciemiężyciel!“ — Pisnął Brzytewka. — „Więc go kropić!“ — dodał Chrzciciel. „Jeśli zdrajca — rzekł Buchman — więc na szubienicę!“ „Hejże! — krzyknęli wszyscy — hajże na Soplicę!“ Lecz Prusak śmiał podjąć się Sędziego obrony, 325 I wołał z wzniesionemi ku szlachcie ramiony: „Panowie Bracia! aj! aj! a na Boskie rany! Co znowu? Panie Klucznik, czy Waść opętany? Czy o tem była mowa? Że ktoś miał warjata, Banita[26] bratem, to co? karać go za brata! 330 To mi po chrześcijańsku! Są tu w tem konszachty[27] Hrabiego. — Żeby Sędzia był ciężki dla szlachty, Nieprawda, dalibógże! To wy tylko sami Pozywacie go, a on zgody szuka z wami, Ustępuje ze swego, jeszcze grzywny[28] płaci. 335 Ma proces z Hrabią, cóż stąd? Obadwa bogaci; Niechaj pan drze się z panem, cóż to do nas braci? Pan Sędzia ciemiężyciel! On pierwszy zabraniał, Ażeby się chłop przed nim do ziemi nie kłaniał, Mówiąc, że to grzech. Nieraz u niego gromada 340 Chłopska, ja sam widziałem, do stołu z nim siada; Płacił za włość podatki, a nie tak jest w Klecku, Choć tam Waść, Panie Buchman, rządzisz po niemiecku. Sędzia zdrajca! My się z nim od infimy[29] znamy: Poczciwe było dziecko, i dziś taki samy; 345 Polskę kocha nad wszystko, polskie obyczaje Chowa, modom moskiewskim przystępu nie daje. Ilekroć z Prus powracam, chcąc zmyć się z niemczyzny, Wpadam do Soplicowa, jak w centrum polszczyzny: Tam się człowiek napije, nadysze Ojczyzny! 350 Dalbóg Dobrzyńscy! ja wasz brat, ale Sędziego Nie pozwolę pokrzywdzić, nie będzie nic z tego. Nie tak, Panowie Bracia, w Wielkopolszcze było: Co za duch! co za zgoda! aż przypomnieć miło! Nikt tam podobną fraszką nie śmiał rady mieszać!“ 355 „To nie fraszka — zawołał Klucznik — łotrów wieszać!“ Szmer wzmagał się. Wtem Jankiel posłuchania prosił, Na ławę wskoczył, stanął i nad głowy wznosił Brodę jak wiechę, co mu aż do pasa wisi; Prawą ręką zdjął zwolna z głowy kołpak lisi, 360 Lewą ręką jarmułkę zruszoną poprawił, Potem lewicę za pas zatknął i tak prawił, Kołpakiem lisim w kolej kłaniając się nisko: „Nu, Panowie Dobrzyńscy, ja sobie żydzisko; Mnie Sędzia ni brat, ni swat; szanuję Sopliców 365 Jak panów bardzo dobrych i moich dziedziców, Szanuję też Dobrzyńskich Bartków i Maciejów Jako dobrych sąsiadów, panów dobrodziejów; A mówię tak: Jeżeli Państwo chcą gwałt zrobić Sędziemu, to bardzo źle; możecie się pobić, 370 Zabić — a asesory? a sprawnik? a turma?[30] Bo w wiosce u Soplicy jest żołnierzy hurma, Wszystko jegry![31] Asesor w domu; tylko świśnie, Tak wraz przymaszerują, stoją jak umyślnie. A co będzie? A jeśli czekacie Francuza, 375 To Francuz jest daleko jeszcze, droga duża. Ja Żyd, o wojnach nie wiem, a byłem w Bielicy[32] I widziałem tam żydków od samej granicy; Słychać, że Francuz stoi nad rzeką Łososną,[33] A wojna jeśli będzie, to chyba aż wiosną. 380 Nu, mówię tak: czekajcie! wszak dwór Soplicowa Nie budka kramna, co się rozbierze, w wóz schowa I pojedzie — dwór, jak stał, do wiosny stać będzie; A pan Sędzia to nie jest żydek na arendzie, Nie uciecze, to jego można znaleść wiosną. 385 A teraz rozejdźcie się, a nie gadać głośno O tem, co było, bo to gadać, to daremno! A czyja łaska Panów Szlachty, proszę ze mną. Moja Siora powiła małego Jankielka, Ja dziś traktuję wszystkich, a muzyka wielka! 390 Każę przynieść kozicę, basetlę, dwie skrzypiec, A pan Maciek Dobrodziej lubi stary lipiec I nowego mazurka; mam nowe mazurki, A wyuczyłem śpiewać fein moje bachurki“. Wymowa lubionego powszechnie Jankiela 395 Trafiła do serc. Powstał krzyk, oklask wesela, Szmer przyzwolenia nawet za domem się szerzył; Gdy Gerwazy w Jankiela Scyzorykiem zmierzył. Żyd skoczył, wpadł w tłum; Klucznik wołał: „Precz stąd Żydzie! Nie tkaj palców między drzwi, nie o ciebie idzie! 400 Panie Prusak! że Waszeć sędziowską handlujesz Parą wicin mizernych, to już zań gardłujesz? Zapomniałeś, Mopanku, że ojciec Waszécin Spławiał do Prus dwadzieścia Horeszkowskich wicin? Stąd się zbogacił i on i jego rodzina, 400 Ba, nawet wszyscy, ilu was tu jest z Dobrzyna. Bo pamiętacie starzy, słyszeliście młodzi, Że Stolnik był was wszystkich ojciec i dobrodziéj. Kogóż on komisarzem słał do swych dóbr pińskich? Dobrzyńskiego! Rachmistrzów kogo miał? Dobrzyńskich! 410 Marszałkostwa, kredensu nie zwierzał nikomu,[34] Tylko Dobrzyńskim: pełno Dobrzyńskich miał w domu! On forytował[35] wasze w trybunałach sprawy, On wyrabiał u króla dla was chleb łaskawy, Dzieci wasze kopami pomieszczał w konwikcie 415 Pijarskim[36] na swym koszcie, odzieży i wikcie; Dorosłych promowował[37] także swym nakładem: A dlaczego to robił? że wam był sąsiadem! Dziś Soplica kopcami tyka waszych granic, Cóż kiedy wam dobrego zrobił on?“ — „Nic a nic! 420 — Przerwał Konewka — bo to wyrosło z szlachciury! A jak dmie się, phu, phu, phu, jak nos drze dogóry! Pamiętacie, prosiłem na córki wesele; Poję, nie chce pić, mówi: „Nie piję tak wiele, Jak wy szlachta; wy szlachta ciągniecie jak bąki!“ 425 Ot, magnat! delikacik z marymonckiej mąki![38] Nie pił; leliśmy w gardło, krzyczał: „Gwałt się dzieje!“ Czekaj-no, niech-no ja mu z Konewki naleję“. „Filut[39] — zawołał Chrzciciel — oj, i ja go kropnę Za swoje. Mój syn, było to dziecko roztropne, 430 Teraz tak zgłupiał, że go nazywają Sakiem,[40] A z przyczyny Sędziego został głupcem takim. Mówiłem: „Poco tobie leźć do Soplicowa? Jeżeli cię tam złowię, niech cię Bóg uchowa!“ On znowu smyk do Zosi, dybie przez konopie; 435 Złowiłem go, a zatem za uszy i kropię; A on beczy i beczy jak maleńkie chłopię: „Ojcze, choć zabij, muszę tam iść“, a wciąż szlocha — „Co tobie“? a on mówi, że tę Zosię kocha! Chciałby popatrzyć na nią! Żal mi nieboraka, 440 Mówię Sędziemu: „Sędzio, daj Zosię dla Saka“. On mówi: „jeszcze mała, czekaj ze trzy lata, Jak sama zechce“. Łotr! łże, już ją komuś swata. Słyszałem, już ja się tam na wesele wkręcę, Ja im łoże małżeńskie Kropidłem poświęcę“. 445 „I taki łotr — zawołał Klucznik — ma panować? I dawnych panów, lepszych od siebie rujnować? A Horeszków i pamięć i imię zaginie! Gdzież jest wdzięczność na świecie? — Niema jej w Dobrzynie! Bracia! chcecie bój z ruskim wieść imperatorem, 450 A boicie się wojny z Soplicowskim dworem? Strach wam turmy! Czyż to ja wzywam na rozboje? Broń Boże! Szlachta Bracia! ja przy prawie stoję. Wszak Hrabia wygrał, zyskał dekretów niemało; Tylko je egzekwować![41] Tak dawniej bywało: 455 Trybunał pisał dekret, szlachta wypełniała, A szczególniej Dobrzyńscy, i stąd wasza chwała Urosła w Litwie! Wszakże to Dobrzyńscy sami Bili się na zajaździe Myskim[42] z Moskalami, Których przywiódł jenerał ruski Wojniłowicz, 460 I łotr, przyjaciel jego, pan Wołk z Łogomowicz.[43] Pamiętacie, jak Wołka wzięliśmy w niewolę, Jak chcieliśmy go wieszać na belce w stodole, Iż był tyran dla chłopstwa a sługa Moskali; Ale się chłopi głupi nad nim zlitowali! 465 (Upiec go muszę kiedyś na tym Scyzoryku). Nie wspomnę innych wielkich zajazdów bez liku, Z których wyszliśmy zawsze, jak szlachcie przystało, I z zyskiem i aplauzem[44] powszechnym i z chwałą! Pocóż o tem wspominać? Dziś darmo pan Hrabia, 470 Sąsiad wasz, sprawę toczy, dekrety wyrabia, Już nikt z was pomóc nie chce biednemu sierocie! Dziedzic Stolnika tego, który żywił krocie, Dziś nie ma przyjaciela, oprócz mnie, Klucznika, I ot, tego wiernego mego Scyzoryka!“ 475 „I Kropidła — rzekł Chrzciciel — Gdzie ty, Gerwazeńku, Tam i ja, póki ręka, póki plusk plask w ręku. Co dwaj, to dwaj! Dalibóg, mój Gerwazy! ty miecz, Ja mam kropidło; dalbóg! ja kropię a ty siecz, I tak szach mach, plusk i plask; oni niech gawędzą!“ 480 „Toć i Bartka — rzekł Brzytwa — Bracia nie odpędzą; Już co wy namydlicie, to ja wszystko zgolę“. — „I ja — przydał Konewka — z wami ruszyć wolę, Gdy ich nie można zgodzić na obiór marszałka; Co mi tam głosy, gałki! U mnie insza gałka: 485 (Tu wydobył z kieszeni garść kul, dzwonił niemi) Ot gałki! — krzyknął — w Sędzię gałkami wszystkiemi!“ — „Do was — wołał Skołuba — do was się łączymy!“ — „Gdzie wy — krzyknęła szlachta — gdzie wy, to tam i my! Niech żyją Horeszkowie! wiwant Półkozice! 490 Wiwat Klucznik Rębajło! Hajże na Soplicę!“ I tak wszystkich pociągnął wymowny Gerwazy, Bo wszyscy ku Sędziemu mieli swe urazy, Jak zwyczajnie w sąsiedztwie, to o szkodę skargi, To o wyręby,[45] to o granice zatargi. 495 Jednych gniew, drugich tylko poburzała zawiść Bogactw Sędziego — wszystkich zgodziła nienawiść. Cisną się do Klucznika, podnoszą dogóry Szable, pałki — Aż Maciek, dotychczas ponury, Nieruchomy, wstał z ławy i wolnemi kroki 500 Wyszedł na środek izby, i podparł się w boki; I spojrzawszy przed siebie i kiwając głową, Zabrał głos, wymawiając zwolna każde słowo, Z przestankiem i przyciskiem: „A głupi! a głupi! A głupi wy! Na kim się mleło,[46] na was skrupi! 505 To, póki o wskrzeszeniu Polski była rada, O dobru pospolitem, głupi, u was zwada? Nie można było, głupi, ani się rozmowić, Głupi, ani porządku, ani postanowić Wodza nad wami, głupi! A niech-no kto podda 510 Osobiste urazy, głupi, u was zgoda! Precz stąd! Bo jakem Maciek, was, do milijonów Kroćset kroci tysięcy fur, beczek, furgonów Djabłów!!!...“ Ucichli wszyscy, jak rażeni gromem; Ale razem straszliwy powstał krzyk za domem: 515 „Wiwat Hrabia!“ On wjeżdżał na folwark Maciejów, Sam zbrojny, za nim zbrojnych dziesięciu dżokejów. Hrabia siedział na dzielnym koniu, w czarnym stroju; Na sukni orzechowy płaszcz włoskiego kroju, Szeroki, bez rękawów, jak wielka opona, 520 Spięty klamrą u szyi, spadał przez ramiona; Kapelusz miał okrągły z piórem, w ręku szpadę. Okręcił się i szpadą powitał gromadę. „Wiwat Hrabia! — krzyknęli — z nim żyć i umierać!“ Szlachta zaczęła z chaty przez okna wyzierać 525 I za Klucznikiem co raz ku drzwiom się napierać. Klucznik wyszedł, a za nim tłum przeze drzwi runął, Maciek resztę wypędził, drzwi zamknął, zasunął, I przez okno wyjrzawszy, raz jeszcze rzekł: „Głupi!“ A tymczasem się szlachta do Hrabiego kupi. 530 Idą w karczmę. Gerwazy wspomniał dawne czasy, Kazał sobie trzy podać od kontuszów pasy, Na nich ze sklepu karczmy beczki wydobywa Trzy: jedną miodu, drugą wódki, trzecią piwa. Wyjął goździe, wnet z szumem trysnęły trzy strugi, 535 Jeden biały jak srebro, krwawnikowy drugi, Trzeci żółty; troistą grają w górze tęczą, A spadając w sto kubków, we sto szklanek brzęczą. Wre szlachta. Tamci piją, ci Hrabiemu życzą Lat setnych, wszyscy, „Hajże na Soplice!“ krzyczą. 540 Jankiel wymknął się milczkiem, oklep; Prusak rownie, Niesłuchany, choć jeszcze rozprawiał wymownie, Chciał zmykać, szlachta w pogoń, wołając, że zdradził. Mickiewicz stał zdaleka, ni krzyczał, ni radził, Ale z miny poznano, że coś złego knuje, 545 Więc do kordów, i hajże! On się rejteruje, Odcina się, już ranny, przyparty do płotów, Gdy mu skoczył na odsiecz Zan i trzech Czeczotów.[47] Zaczem rozjęto[48] szlachtę, ale w tym rozruchu, Dwóch było ciętych w ręce, ktoś dostał po uchu. 550 Reszta wsiadała na koń. — Hrabia i Gerwazy Porządkują, rozdają oręże, rozkazy. Wkońcu wszyscy przez długą zaścianku ulicę Puścili się wcwał, krzycząc: „Hajże na Soplice!“
Jak wszyscy dobrze wiemy, lektura „Pan Tadeusz”, jest dziś zmorą większości uczniów szkół gimnazjalnych i licealnych. Sposób, w jaki został napisany, jest ciężki do poprawnego zinterpretowania, ale także ze względu na wiele porównań homeryckich i obszerne opisy można się zacząć nudzić w trakcie jego czytania.
Dodał/a: TheAmmannka Dodał/a: Karolina Dodał/a: Skyler Dodał/a: fimmtudagur Dodał/a: ursa90 Dodał/a: swirszczu Dodał/a: TheAmmannka Dodał/a: konto usunięte Dodał/a: Jagoda Dodał/a: Irmina Dodał/a: Karolina Dodał/a: TheAmmannka Dodał/a: Książkomaniaczka Dodał/a: Irmina Dodał/a: GreenGirl23 Dodał/a: swirszczu Dodał/a: TheAmmannka Dodał/a: Savoir-vivre Dodał/a: Animi Dodał/a: Adelajda Dodał/a: swirszczu Dodał/a: Franciszek Dodał/a: swirszczu Dodał/a: konto usunięte Dodał/a: Adelajda Dodał/a: shockadelica Dodał/a: solitude Dodał/a: FannyBrawne Dodał/a: Mroczne-Strony Dodał/a: Belisa11
Podkomorzy – przyjaciel Sędziego. Przybył do jego domu, aby rozsądzić spór o zamek. Jest przedstawicielem dość nielicznej w utworze magnaterii. Z racji pełnienia wysokiego urzędu, zawsze sadzany jest najwyżej przy stole. Równy Sędziemu w hołdowaniu obyczajom i tradycji. Jak informuje nas narrator jest to „ostatni, co tak poloneza wodzi”.
Zobacz nowe serwisy Kulturalnej Polski! Adam Mickiewicz • Dziady • Pan Tadeusz • Konrad Wallenrod utwórcytatmotywWIDOK GÓR ZE STEPÓW KOZŁOWA"Gdzie orły dróg nie wiedzą, kończy się chmur jazda, Minąłem grom drzemiący w kolebce z obłoków, Aż tam, gdzie nad mój turban była tylko gwiazda. To Czatyrdah!"natura / opis przyrody TO LUBIĘ"Spójrzyj, Marylo, gdzie się kończą gaje, W prawo łóz gęsty zarostek, W lewo się piękna dolina podaje, Przodem rzeczułka i mostek."natura / opis przyrody ŚWITEŹ + analiza i interpretacja"Ktokolwiek będzisz w nowogródzkiej stronie, Do Płużyn ciemnego boru Wjechawszy, pomnij zatrzymać twe konie, Byś się przypatrzył jezioru Świteź tam jasne rozprzestrzenia łona, W wielkiego ksztalcie obwodu, Gęstą po bokach puszczą oczerniona, A gładka jak szyba lodu."natura / opis przyrody ŚWITEZIANKA"Słowicze wdzięki w mężczyzny głosie A w sercu lisie zamiary."mężczyzna STEPY AKERMAŃSKIE"W takiej ciszy - tak ucho natężam ciekawie, Że słyszałbym głos z Litwy. - Jedźmy, nikt nie woła."tęsknota STEPY AKERMAŃSKIE"Wóz nurza się w zieloność i jak łódka brodzi, Śród fali łąk szumiących, śród kwiatów powodzi, Omijam koralowe ostrowy burzanu."natura / opis przyrody ROMANTYCZNOŚĆ"Czucie i wiara silniej mówi do mnie niż mędrca szkiełko i oko."filozofia ROMANTYCZNOŚĆ"Miej serce i patrzaj w serce" PRZYJACIELE"Powiedział mi - rzekł Mieszek - przysłowie niedźwiedzie: Że prawdziwych przyjaciół poznajemy w biedzie"przysłowia / mądrości ludowe PRZYJACIELE"Nie masz teraz prawdziwej przyjaźni na świecie;"przyjaźń POWRÓT TATY"Tato nie wraca; ranki i wieczory We łzach go czekam i trwodze;"tęsknota POLAŁY SIĘ ŁZY..."Polały się łzy me czyste, rzęsiste, Na me dzieciństwo sielskie, anielskie Na moją młodość górną i durną, Na mój wiek męski, wiek klęski; Polały się łzy me czyste, rzęsiste..."młodość PIES I WILK"Lepszy w wolności kęsek lada jaki Niźli w niewoli przysmaki."przysłowia / mądrości ludowe PANI TWARDOWSKA"Jedzą, piją, lulki palą, Tańce, hulanka, swawola; Ledwie karczmy nie rozwalą, Cha cha, chi chi, hejza, hola!"zabawa PANI TWARDOWSKA"Pan każe, sługa musi."władza Oda do młodości + analiza i interpretacja"Dzieckiem w kolebce kto łeb urwał Hydrze, Ten młody zdusi Centaury, Piekłu ofiarę wydrze, Do nieba pójdzie po laury." Oda do młodości + analiza i interpretacja"Bez serc, bez ducha, to szkieletów ludy; Młodości! dodaj mi skrzydła! Niech nad martwym wzlecę światem W rajską dziedzinę ułudy:"młodość Oda do młodości + analiza i interpretacja"Młodości! ty nad poziomy Wylatuj"młodość Oda do młodości + analiza i interpretacja"Tam sięgaj, gdzie wzrok nie sięga; Łam, czego rozum nie złamie: Młodości! orla twych lotów potęga, Jako piorun twoje ramię."młodość NIEPEWNOŚĆ"Gdy cię nie widzę, nie wzdycham, nie płaczę, Nie tracę zmysłów, kiedy cię zobaczę; Jednakże gdy cię długo nie oglądam, Czegoś mi braknie, kogoś widzieć żądam; I tęskniąc sobie zadaję pytanie: Czy to jest przyjaźń? czy to jest kochanie?"miłość NAD WODĄ WIELKĄ I CZYSTĄ"Skałom trzeba stać i grozić, Obłokom deszcze przewozić, Błyskawicom grzmieć i ginąć, Mnie płynąć, płynąć i płynąć"pielgrzym / podróżnik / podróż LILIJE"Zbrodnia to niesłychana, Pani zabija pana;"zbrodnia Konrad Wallenrod - treść"Słodszy wyraz nad wszystko, wyraz miłości, któremu Nie masz równego na ziemi, oprócz wyrazu - ojczyzna."ojczyzna / Polska / Polacy Konrad Wallenrod - treść"Jam miłość, szczęście, jam niebo za młodu Umiał poświęcić dla sprawy narodu" Konrad Wallenrod - treść"O wieści gminna! ty arko przymierza Między dawnymi i młodszymi laty: W tobie lud składa broń swego rycerza, Swych myśli przędzę i swych uczuć kwiaty" Konrad Wallenrod - treść"O pieśni gminna! ty arko przymierza Między dawnymi i młodszymi laty."twórczość / poezja DZIADY cz. III - USTĘP - POMNIK PIOTRA WIELKIEGO"Znali się z sobą niedługo, lecz wiele."przyjaźń DZIADY cz. III - SCENA VII - SALON WARSZAWSKI"Nasz naród jak lawa, Z wierzchu zimna i twarda, sucha i plugawa; Lecz wewnętrznego ognia sto lat nie wyziębi, Plwajmy na tę skorupę i zstąpmy do głębi."ojczyzna / Polska / Polacy DZIADY cz. III - SCENA V (WIDZENIE KSIĘDZA PIOTRA)"Patrz! - ha! - to dziecię uszło - rośnie - to obrońca! Wskrzesiciel narodu, Z matki obcej; krew jego dawne bohatery, A imię jego będzie czterdzieści i cztery."mesjanizm DZIADY cz. III - SCENA V (WIDZENIE KSIĘDZA PIOTRA)"Krzyż ma długie, na całą Europę ramiona, Z trzech wyschłych ludów, jak z trzech twardych drzew ukuty. - Już wleką; już mój Naród na tronie pokuty -"ojczyzna / Polska / Polacy DZIADY cz. III - SCENA II - IMPROWIZACJA (WIELKA IMPROWIZACJA)"W ojczyźnie serce me zostało."ojczyzna / Polska / Polacy DZIADY cz. III - SCENA II - IMPROWIZACJA (WIELKA IMPROWIZACJA)"Tam dojdę, gdzie graniczą Stwórca i natura."władza / Bóg / wiaraDZIADY cz. III - SCENA II - IMPROWIZACJA (WIELKA IMPROWIZACJA)"Ja kocham cały naród [....] chcę go dźwignąć, uszczęśliwić, chcę nim cały świat zadziwić"ojczyzna / Polska / Polacy DZIADY cz. III - SCENA II - IMPROWIZACJA (WIELKA IMPROWIZACJA)"Daj mi rząd dusz [....], ja chcę duszami władać"władza DZIADY cz. III - SCENA II - IMPROWIZACJA (WIELKA IMPROWIZACJA)"Ja i ojczyzna to jedno, Nazywam się Milijon – bo za milijony Kocham i cierpię katusze"władza / ojczyzna / Polska / PolacyDZIADY cz. III - SCENA II - IMPROWIZACJA (WIELKA IMPROWIZACJA)"Kłamca, kto Ciebie nazywał miłością: Ty jesteś tylko mądrością! Ludzie myślą, nie sercem, Twych dróg się dowiedzą!"Bóg / wiara DZIADY cz. III - SCENA I"Zemsta, zemsta, zemsta na wroga, Z Bogiem, a choćby mimo Boga"zemsta / buntDZIADY cz. III - SCENA I"O wy co tylko na świat idziecie z północą Chytrość rozumem a złość nazywacie mocą Kto z was wiarę i wolność znajdzie i zagrzebie Myśli Boga oszukać - oszuka sam siebie"Bóg / wiara DZIADY - cz. IV"O, luba zginąłem w niebie, Kiedym raz pierwszy pocałował ciebie!"miłość DZIADY - cz. IV"Kobieto! puchu marny! ty wietrzna istoto! postaci twej zazdroszczą anieli a duszę gorszą masz... gorszą niżeli..."kobieta DZIADY - cz. II"Ciemno wszędzie, głucho wszędzie Co to będzie, co to będzie." DZIADY - cz. II"Kto nie był ani razu człowiekiem, temu człowiek nic nie pomoże."przysłowia / mądrości ludowe DZIADY - cz. II"Kto nie doznał goryczy ni razu, Ten nie dozna słodyczy w niebie."przysłowia / mądrości ludowe DZIADY cz. III - PROLOG"Gustavus obiit - hic hatus est Conradus [Gustaw umarł - urodził się Konrad]" DZIADY cz. III - PROLOG"Polska Chrystusem narodów"ojczyzna / Polska / Polacy DZIADY cz. III - PROLOG"Samotność mędrców mistrzyni."filozofia BURZA"Jeden podróżny śledział w milczeniu na stronie I pomyślił: szczęśliwy, kto siły postrada, Albo modlić się umie, lub ma z kim się żegnać."pielgrzym / podróżnik / podróż / samotnośćBrak utworu"Bóg nic darmo nie daje, lecz wszystko otwiera I każdy z Boga tyle, ile chce, zabiera."Bóg / wiara Brak utworu"A kto się Boga boi, ten się nic nie boi."Bóg / wiara Brak utworu"Bo Pan Bóg, kiedy karę na naród przepuszcza, Odbiera naprzód rozum od obywateli."Bóg / wiara Brak utworu"Do Nieba patrzysz w górę, a nie spojrzysz w siebie; Nie znajdzie Boga, kto Go szuka tylko w Niebie."Bóg / wiara Brak utworu"Głośniej niżeli w rozmowach Bóg przemawia w ciszy. I kto w sercu ucichnie, zaraz Go usłyszy."Bóg / wiara Brak utworu"W słowach tylko chęć widzim, w działaniu potęgę; Trudniej dzień dobrze przeżyć niż napisać księgę."życie Brak utworu"Wierzcie mi: nic bardziej pożądanego, a nic trudniejszego na ziemi jak prawdziwa rozmowa."życie Brak utworu"Tylko to dzieło czegoś jest warte, z którego człowiek może się poprawić i mądrości nauczyć."twórczość / poezja Brak utworu"W jednym tylko przypadku rada nie zawadzi: W jakim? - Gdy się pokora u mądrości radzi."przysłowia / mądrości ludowe Brak utworu"Poezja Słowackiego jest to kościół bez Boga."twórczość / poezja Brak utworu"Na głębszych fundamentach wyższy mur stać może, I wyższy rozum tylko, na głębszej pokorze."filozofia Brak utworu"Mędrzec zwyczajnych ludzi z rozmowy ocenia a niezwyczajnych mężów poznaje z milczenia." Brak utworu"Jednej woli jednemu trzeba przedsięwzięciu Lepszy jeden wódz głupi niż mądrych dziesięciu"władza Brak utworu"Jeśli kto władzę cierpi, nie mów, że jej słucha; Bóg czasem daje władzę w ręce złego ducha."władza Brak utworu"Każdy nowy dzień jest kwiatem Który zakwita w naszych rękach Tam gdzie się kocha, nigdy nie zapada noc. Serce to cząstka człowieka, Które tęskni, kocha i czeka."miłość
Komentarze. „Pan Tadeusz” jest dziełem dla Polaków szczególnym. O ile przepełnione romantycznym patosem i hasłami narodowego mesjanizmu „Dziady cz. III” dziś nie wszystkich zachwycają, a niektórych wręcz męczą, o tyle „Pana Tadeusza” czyta się z przyjemnością mimo to, że od czasu napisania minęło sto pięćdziesiąt
TlzBN.
  • 65ug14bxry.pages.dev/5
  • 65ug14bxry.pages.dev/20
  • 65ug14bxry.pages.dev/48
  • 65ug14bxry.pages.dev/60
  • 65ug14bxry.pages.dev/59
  • 65ug14bxry.pages.dev/91
  • 65ug14bxry.pages.dev/54
  • 65ug14bxry.pages.dev/47
  • pan tadeusz cytaty kto mówi